Baltic Economic Congress 2025 – bezpieczeństwo na Bałtyku, rozwój Pomorza Zachodniego i inwestycje offshore

Baltic Economic Congress 2025 w Teatrze Polskim w Szczecinie był jednym z najważniejszych tegorocznych wydarzeń gospodarczych w regionie Morza Bałtyckiego. 

Na jednej scenie spotkali się byli premierzy, przedstawiciele rządu, liderzy sektora offshore, ekonomiści, samorządowcy oraz przedsiębiorcy z Pomorza Zachodniego. Dyskusje dotyczyły zarówno globalnych napięć gospodarczych, jak i bardzo lokalnych wyzwań stojących przed biznesem w naszym regionie. 

W tym gronie nie zabrakło również naszej kancelarii. 

Podczas towarzyszącej kongresowi Gali Przedsiębiorcy Roku Pomorza Zachodniego 2025 zostaliśmy wyróżnieni poprzez nominację w dwóch kategoriach konkursowych. 

Adwokat Patryk Zbroja współtworzył także panel ekspercki dotyczący inwestycji w morską energetykę wiatrową, zwracając uwagę na konieczność odpowiedniego zabezpieczenia tych projektów od strony prawno-ekonomicznej. 

Baltic Economic Congress – gospodarka Bałtyku w centrum uwagi 

Tegoroczny kongres został zorganizowany w duchu zasady: „myśl globalnie, działaj lokalnie”. 

W wystąpieniach i panelach dyskusyjnych dominowały takie tematy jak gospodarka Bałtyku, bezpieczeństwo narodowe, inwestycje infrastrukturalne, energetyka oraz wpływ globalnych trendów na przedsiębiorców działających w Szczecinie i całym regionie. 

Wielokrotnie podkreślano, że offshore jest jednym z najważniejszych motorów rozwoju Pomorza Zachodniego. Pojawiały się konkretne liczby – każdy gigawat mocy na Bałtyku to miliardy euro inwestycji oraz tysiące miejsc pracy, również w sektorach powiązanych: stoczniowym, logistycznym, portowym czy usług profesjonalnych. 

Prawo jako fundament inwestycji offshore 

Adwokat Patryk Zbroja wziął udział w panelu poświęconym energetyce offshore i miejscu Polski w bałtyckim łańcuchu dostaw. 

W swoim wystąpieniu podkreślił, że Polska stoi przed historyczną szansą wykorzystania energii z Bałtyku. Zwrócił jednocześnie uwagę, że szansa ta nie zrealizuje się samoczynnie – wymaga świadomie zbudowanych fundamentów prawnych i odpowiednio zaplanowanego zabezpieczenia ekonomicznego inwestycji. 

Podczas panelu istotnie wybrzmiało, że inwestycje offshore trzeba oceniać w trzech ściśle powiązanych perspektywach: 

  • po pierwsze – prawnej, czyli stabilności regulacyjnej, spójnych procedur i dobrze skonstruowanych kontraktów,
  • po drugie – ekonomicznej, obejmującej rozłożenie ryzyk, mechanizmy finansowania oraz długoterminową opłacalność projektów,
  • po trzecie – operacyjnej, związanej z realną możliwością realizacji inwestycji przy wykorzystaniu polskich zasobów: portów, stoczni, armatorów i lokalnych dostawców. 

Offshore jako historyczna szansa dla regionu 

W debatach kongresowych wielokrotnie podnoszono, że Polska awansowała do grona największych gospodarek świata, a Pomorze Zachodnie ma realną możliwość umocnienia swojej pozycji jako jednego z najważniejszych hubów offshore na Bałtyku. 

Energetyka wiatrowa na morzu została przedstawiona nie tylko jako sektor energetyczny, lecz jako nowy filar gospodarki morskiej, mogący przez lata napędzać rozwój szeregu branż: od przemysłu stoczniowego, poprzez logistykę, aż po specjalistyczne doradztwo prawne i finansowe. 

Z perspektywy praktyki prawnej oznacza to, że zaniedbanie aspektów regulacyjnych, kontraktowych i zabezpieczeń ekonomicznych mogłoby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego – zamiast stabilnego wzrostu, mielibyśmy do czynienia ze wzrostem ryzyka sporów, opóźnień i niepewności inwestycyjnej. 

Ekonomiczne wnioski z kongresu 

W części poświęconej ogólnej kondycji polskiej gospodarki dyskusja szybko zeszła na kwestie zadłużenia publicznego, stabilności finansów państwa oraz relacji Polski ze strefą euro.  

Byli premierzy oraz zaproszeni ekonomiści zwracali uwagę, że awans Polski do grona dwudziestu największych gospodarek świata pod względem nominalnego PKB jest ogromnym sukcesem. Jednocześnie rodzi nowe zobowiązania inwestycyjne.  

Wskazywano, że gospodarka o takiej skali powinna co roku absorbować inwestycje rzędu około 200 mld zł, co natychmiast postawiło pytanie: skąd wziąć kapitał na taką skalę rozwoju?  

Naturalnym przedłużeniem tej dyskusji był wątek inwestycji infrastrukturalnych i energetycznych, które mają być realną odpowiedzią na makroekonomiczne wyzwania. To właśnie tutaj bardzo mocno wybrzmiała rola Pomorza Zachodniego oraz projektów związanych z morską energetyką wiatrową. 

Dwie nominacje w konkursie Przedsiębiorca Roku Pomorza Zachodniego 2025 

Obecność kancelarii na Baltic Economic Congress miała także wymiar spotkań i wymiany doświadczeń z innymi firmami regionu. 

Podczas Gali Przedsiębiorcy Roku Pomorza Zachodniego 2025 Zbroja Adwokaci została nominowana w kategorii „Przedsiębiorstwo zatrudniające od 11 do 50 pracowników (małe przedsiębiorstwo)”. 

Dodatkowo, adw. Patryk Zbroja otrzymał indywidualną nominację w kategorii „Menedżer Roku Pomorza Zachodniego”. 

Te wyróżnienia traktujemy jako potwierdzenie, że nasza wieloletnia specjalizacja w gospodarce morskiej, offshore wind i podatkach marynarskich, a także stała obecność w kluczowych dla regionu debatach gospodarczych, przekładają się na zaufanie biznesu i otoczenia instytucjonalnego. 

Wnioski z Baltic Economic Congress dla praktyki prawnej 

Z perspektywy kancelarii Zbroja Adwokaci tegoroczny kongres jeszcze wyraźniej pokazał, że: 

  • sektor offshore w Polsce wchodzi w etap dynamicznego rozwoju,
  • projekty te wymagają wysokiej specjalizacji – technicznej, finansowej i prawnej,
  • rola prawnika w inwestycjach morskich to dziś coś znacznie więcej niż „przygotowanie dokumentów”. 

Efektywne doradztwo w tym obszarze wymaga rozumienia logiki całego projektu: od fazy planowania, przez finansowanie, po realizację i eksploatację. Współczesny prawnik branży morskiej i offshore musi poruszać się swobodnie zarówno w przepisach, jak i w realiach operacyjnych portów, stoczni, armatorów czy deweloperów farm wiatrowych. 

Marynarz TAX o profilaktyce podatkowej na Politechnice Morskiej w Szczecinie! 

20 listopada odwiedziłam Politechnikę Morską w Szczecinie na zaproszenie Biura Karier. Miałam przyjemność opowiedzieć studentom, absolwentom i wykładowcom o najważniejszych elementach statusu podatkowego marynarza w Polsce. 

Uczelnia, na której kształcą się przyszli marynarze i inni pracownicy sektora morskiego to świetne miejsce, by wdrażać profilaktykę podatkową 🙂 

Taka profilaktyka to oczywiście nie metoda unikania podatków w ogóle, a wyposażenie w podstawową wiedzę, jak swoje obowiązki i przywileje podatkowe znaleźć, rozpoznać i zastosować w morzu skomplikowanych przepisów.  

Pomimo niewdzięcznej materii słuchacze dowiedzieli się tego, co najważniejsze, czyli jak zadbać o swoje finanse pod kątem podatkowym. Przykłady z pracy Marynarz TAX pomogły zobrazować poruszanie się wśród przepisów tak, aby jak najkorzystniej ułożyć sobie relację z polskim urzędem skarbowym.  

Podkreśliłam, jak ważne jest, by zdobywać wiedzę ze sprawdzonego źródła i zwracać się do specjalisty, jeśli ocean zależności w kontrakcie marynarza przerasta jego samego.  

Dziękujemy wszystkim uczestnikom, a nade wszystko władzom Politechniki Morskiej za zaproszenie. Mamy nadzieję, że to dopiero początek wielu wspólnych inicjatyw! 

Zgłaszanie Roszczeń w gospodarce morskiej według Czerwonej Księgi FIDIC 

Wprowadzenie 

Gospodarka morska oraz inwestycje offshore stanowią dziś jedne z najważniejszych obszarów rozwoju infrastrukturalnego w Polsce. Budowa nabrzeży, terminali portowych, falochronów, czy morskich farm wiatrowych wymaga nie tylko zaawansowanych technologii, lecz także sprawnych i przejrzystych mechanizmów kontraktowych. Projekty realizowane na morzu charakteryzują się również specyficznymi ryzykami  – m.in.  pogodowymi czy środowiskowymi.  W praktyce jednym z największych wyzwań staje się zgłaszanie, a następnie dochodzenie roszczeń – zwłaszcza w sytuacjach, gdy projekt ulega opóźnieniom, pojawiają się nieprzewidywalne okoliczności lub następują zmiany prawa. Odpowiednie rozstrzyganie roszczeń i związanych z nimi sporów stanowi klucz do prawidłowej realizacji inwestycji. 

Jednym z najczęściej stosowanych wzorców kontraktowych w tego typu projektach są Warunki Kontraktowe FIDIC (ang. FIDIC Conditions of Contract), opracowane przez Fédération Internationale des Ingénieurs-Conseils (dalej: FIDIC). FIDIC jest znana przede wszystkim z publikacji standardowych warunków kontraktowych dla projektów budowlanych i inżynieryjnych, stosowanych na całym świecie i doceniana za zrównoważony podział ryzyka pomiędzy Zamawiającym a Wykonawcą.  

Warunki Kontraktowe FIDIC to zbiory wzorców umów służące do zawierania umów o projektowanie, wykonawstwo oraz nadzór nad realizacją inwestycji budowlanych. Są chętnie stosowane w przypadku realizacji inwestycji finansowanych przez instytucje międzynarodowe (np. Bank Światowy, EBI, środki z UE) oraz w reżimie ustawy prawo zamówień publicznych. Regulują kompleksowo prawa i obowiązki stron, kwestie rozliczeń oraz procedury rozstrzygania sporów. Wymagają dostosowania do porządku prawnego państwa, w którym są stosowane oraz do specyfiki konkretnej inwestycji.  

Dokumenty te, choć wywodzą się z praktyki międzynarodowej, znajdują szerokie zastosowanie również w Polsce – w tym w gospodarce morskiej i offshore.
Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie procedury zgłaszania roszczeń na tle kontraktów FIDIC, oraz omówienie najważniejszych problemów wynikających z rozbieżności postanowień wzorców FIDIC z polskim porządkiem prawnym. 

Przykładowe zastosowania warunków kontraktowych FIDIC w gospodarce morskie

FIDIC opracował kilka standardowych „ksiąg” kontraktowych, różniących się zakresem i przeznaczeniem. W gospodarce morskiej szczególne znaczenie mają: 

  • Czerwona Księga FIDIC – stosowana zazwyczaj przy budowie infrastruktury portowej: nabrzeży, falochronów.
  • Srebrna Księga (EPC/Turnkey – najczęściej wykorzystywana przy realizacji projektów offshore: budowie platform wiertniczych, instalacji morskich i farm wiatrowych.
  • Żółta Księga – kontrakty „zaprojektuj i wybuduj” znajduje zastosowanie przede wszystkim do montażu i dostawy urządzeń morskich, wyposażenia statków i platform.  
  • Biała Księga – na jej podstawie realizowane są usługi doradcze i konsultingowe: nadzór inwestorski, audyty techniczne i wsparcie projektowe. 
  • Zielona Księga – dedykowana dla mniejszych projektów i prac remontowych, prostych zleceń konserwacyjnych i napraw na jednostkach pływających i infrastrukturze morskiej.  

Roszczenie w świetle FIDIC 

W dalszej treści skupimy się przede wszystkim na brzmieniu najnowszego, drugiego wydania Czerwonej Księgi FIDIC1. Stanowi ono odzwierciedlenie fundamentalnej zasady FIDIC dotyczącej zrównoważonego podziału ryzyka kontraktowego. Jednocześnie zawiera liczne zmiany, w tym m.in. wprowadza większą szczegółowość wymagań dotyczących powiadomień i innych komunikatów, a postanowienia dotyczące roszczeń Zamawiającego i Wykonawcy ujednolicone i oddzielone od sporów.  

Zgodnie z definicją zawartą w Warunkach Ogólnych Kontraktu2, „Roszczenie” oznacza wniosek lub zapewnienie złożone przez jedną Stronę drugiej Stronie dotyczące istnienia uprawnienia lub zawierające inne żądanie na podstawie którejkolwiek z Klauzul niniejszych Warunków lub w inny sposób wynikające z lub związane z Kontraktem lub wykonaniem Robót.  

Podstawowym fragmentem warunków kontraktowych FIDIC dotyczącym roszczeń jest jednak klauzula 20.  

Klauzula 20 – procedura roszczeniowa 

Klauzula 20 najnowszej Czerwonej Księgi reguluje w szczególności: 

  1. Powstanie Roszczenia
  2. Procedurę zgłaszania i rozstrzygania Roszczenia
  3. Powiadomienie o Roszczeniu
  4. Pełne szczegółowe Roszczenie
  5. Roszczenia o ciągłym skutku

Każdy z tych aspektów zasługuje z pewnością na odrębne opracowanie – w tym artykule ograniczę się jednak do zgłaszania roszczeń i związanych z tym najczęstszych wątpliwości praktycznych.  

Ewolucja procedury roszczeniowej 

Porównanie klauzuli 20 FIDIC Czerwonej Księgi w wydaniach z 1999 r.3  oraz 2017 r.4  wskazuje na wiele istotnych zmian.   

W starszej wersji klauzula 20 dotyczyła nie tylko samych roszczeń, ale również Sporów i Arbitrażu. W wydaniu z 2017 r.  kwestię Sporów i Arbitrażu unormowano natomiast osobno – w klauzuli 21.  Fundamentalną zmianą jest natomiast zrównanie sytuacji obu stron Kontraktu w odniesieniu do terminu zgłoszenia roszczeń i skutków uchybienia takiemu terminowi. Wydanie z 1999 r.  przewidywało bowiem wyraźną nierówność na korzyść Zamawiającego, którego roszczenia były opisane w subklauzuli 2.5 i nie były obwarowane terminem zgłoszenia. W konsekwencji brak sprawnej reakcji nie generował negatywnych konsekwencji po stronie Zamawiającego.  Obecnie konsekwencje uchybienia terminowi zostały zrównane. Niezłożenie powiadomienia w terminie 28 dni zarówno w przypadku Wykonawcy, jak i Zamawiającego wyłącza uprawnienie do dodatkowej płatności, obniżenia Ceny Kontraktowej, wydłużenia Czasu na Ukończenie czy Okresu Zgłaszania Wad i prowadzi do zwolnienia drugiej strony z odpowiedzialności.  

Dodatkowo rozszerzono zakres uprawnień lub żądań na podstawie Klauzuli 20.1. lit. c przewidując odrębną kategorię „innych uprawnień lub żądań”. Inne uprawnienie lub żądanie może dotyczyć m.in.  interpretacji postanowień Kontraktu czy rozbieżności między dokumentami składającymi się na Kontrakt czy też dostępu do Placu Budowy. Zastosowanie najnowszego brzmienia kl. 20 zwiększa zakres możliwych żądań Stron i katalog zdarzeń umożliwiających zgłoszenie roszczeń.   

Typowe podstawy roszczeń w inwestycjach morskich to w praktyce: nieprzewidywalne warunki fizyczne, zmiany prawa, wzrost cen materiałów, siła wyższa, ograniczony dostęp do placu budowy, opóźnienia i koszty związane z przedłużeniem terminu realizacji.  

Pozostałe istotne klauzule FIDIC 

Najnowsze, drugie wydanie czerwonej księgi FIDIC zawiera modyfikacje również innych, istotnych z punktu zgłaszania oraz rozpatrywania roszczeń klauzul.  

Szczególnie ważne jest nowe brzmienie subklauzuli 1.3, które wprowadziło nowe wymogi formalne dotyczące treści Powiadomienia. Musi ono zawierać nazwę i odwołanie się do odpowiednich klauzul. W konsekwencji złożenie go wymaga gruntownej znajomości Kontraktu. Dodatkowo zmodyfikowano rolę Inżyniera podkreślając jego neutralność wobec Stron i zastępując ustalenia (uprzednia subklauzula 3.5) uzgodnieniami i określeniami (obecna subklauzula 3.7 – znacznie bardziej rozbudowana). Dodatkowo zmienił się układ, kolejność i częściowo treść klauzul, które mogą stanowić podstawę konkretnych roszczeń Stron Kontraktu.  

Polskie przepisy a klauzule FIDIC  

Na gruncie prawa polskiego problematyczna pozostaje kwestia relacji między umownymi terminami zawitymi FIDIC, a regulacjami kodeksu cywilnego dotyczącymi przedawnienia roszczeń. 

Zgodnie z nowym brzmieniem subklauzuli 20.2.1. niezgłoszenie roszczenia w terminie 28 dni skutkuje utratą uprawnienia do jakiejkolwiek dodatkowej płatności, obniżenia Ceny Kontraktowej, przedłużenia Czasu na Ukończenie czy Okresu Zgłaszania Wad i zwolnieniem drugiej strony z wszelkiej odpowiedzialności w związku ze zdarzeniem lub okolicznością będącą podstawą przedmiotowego Roszczenia.  

Poprzednia wersja tej klauzuli pomimo odmiennej redakcji również przewidywała analogicznie dotkliwe skutki uchybienia terminu. Według modelowych warunków kontraktowych FIDIC niedochowanie terminu na wniesienie powiadomienia powinno prowadzić do odrzucenia roszczenia.

Jednocześnie art. 118 KC wprowadza trzyletni termin przedawnienia dla roszczeń związanych z działalnością gospodarczą, a art. 119 KC – zakaz modyfikowania terminów przedawnienia w drodze czynności prawnej. Art. 353¹ KC wskazuje natomiast, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Dodatkowo Sąd Najwyższy w Uchwale z 2002 r.5 wskazał, że roszczenia wynikające z umowy o roboty budowlane przedawniają się w terminach określonych w art. 118 KC. W konsekwencji Wykonawcy i komentatorzy zgłaszali liczne wątpliwości co do zgodności modelowego brzmienia warunków kontraktowych z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa. Wskazywali, że omawianego 28-dniowego terminu nie można utożsamiać z terminem przedawnienia roszczeń. 

W konsekwencji powstaje pytanie: czy klauzula 20.1 FIDIC wprowadzająca 28-dniowy termin notyfikacyjny jest ważna na gruncie prawa polskiego? I jakie skutki powoduje złożenie powiadomienia po terminie?  

Orzecznictwo sądowe podzieliło się na następujące nurty: 

Sądy kwestionujące sankcję za niedochowanie terminu.  

  • Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2011 r. 6 w części poświęcony jest terminowi na złożenie przez wykonawcę do inżyniera kontraktu powiadomienia o roszczeniu wykonawcy – przewidzianym w klauzuli 20.1 jako 28 dni. Sąd Okręgowy uznał, iż taki umowny termin prekluzyjny nie może zostać uznany za prawidłowy i zgodny z powszechnie obowiązującym prawem. Zatem z mocy samego prawa, próba nałożenia na wykonawcę ograniczonego do 28 dni terminu, z którym wiązałaby się większa niż dopuszcza kodeks cywilny sankcja w postaci utraty uprawnienia do przedłużenia kontraktowego czasu na ukończenie i zapłaty dodatkowego kosztu – jest nieskuteczna. Podobnie, nie jest możliwe podniesienie zarzutu przedawnienia przez zamawiającego w celu uniknięcia skutków roszczenia. Wykonawcy robót budowlanych, którym strona redagująca treść umowy o roboty budowlane na podstawie wzorca umowy w postaci warunków kontraktowych FIDIC narzuciła umowny termin prekluzyjny, są uprawnieni do dochodzenia swoich roszczeń powstałych w związku realizacją kontraktu, w terminie 3 lat. 
  • Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2013 r. Wskazano w nim, m.in., że zastosowanie regulacji subklauzuli 20.1 skutkuje umowną modyfikacją instytucji przedawnienia, wprowadzając w jej miejsce rażąco krótsze terminy zawite, a więc terminy wywołujące skutki prawne znacznie bardziej daleko idące od skutków upływu terminów przedawnienia, co powodowałoby obejście przepisu art. 119 k.c. W związku z tym, w ocenie Sądu postanowienie umowne o opisanych skutkach objęte jest dyspozycją art. 58 §1 zd. I KC [..] Ustawowe terminy zawite przewidujące wygaśnięcie roszczeń mają, z uwagi na kategoryczność skutków dawności, charakter wyjątkowy w stosunku do instytucji przedawnienia. Skoro zatem zgodnie z art. 119 KC terminy przedawnienia nie mogą być skracane ani przedłużane przez czynność prawną, to tym bardziej nie sposób przyjąć, by w braku ustawowej podstawy prawnej dopuszczalnym było tworzenie umownych terminów zawitych, które powodowałyby wygaśnięcie roszczenia. Z powyższego wynika, że postanowienia klauzuli 20.1 FIDIC, w zakresie w jakim przewidują wygaśnięcie roszczenia w razie jego nieterminowego zgłoszenia, są nieważne ponieważ mają one na celu obejście ustawy. 

Sądy aprobujące możliwość zastosowania takiej sankcji:  

  • Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2013 r.8 Sąd stwierdził, iż przekroczenie terminu kontraktowego na zgłoszenie powiadomienia o roszczeniu (termin zawity – 28 dni do powiadomienia inżyniera o zdarzeniu powodującym roszczenie i termin 42 dni do przesłania inżynierowi pełnego szczegółowego roszczenia) powodowało skuteczne odrzucenie takiego roszczenia przez zamawiającego.  
  • Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2012 r.9. Sąd uznał, że w omawianej subklauzuli 20.1– określono nie termin przedawnienia, a umowny termin prekluzyjny, co w świetle obowiązujących przepisów jest dopuszczalne – gdyż strony dysponują swobodą zawierania umów mogą zatem regulować prawa i obowiązki według własnego uznania. 

W mojej ocenie w tej kwestii przekonujące jest rozróżnienie pomiędzy uprawnieniami umownymi i uprawnieniami ustawowymi stron umowy o roboty budowlane oparte o warunki kontraktowe FIDIC. Rozróżnienia takiego dokonał Sąd Najwyższy w Wyroku z 2017 r. 10 W orzeczeniu tym wskazano:  

  • Przewidziany w klauzuli 20.1 wzorca umownego FIDIC termin do zawiadomienia zamawiającego przez wykonawcę o okolicznościach uzasadniających wynagrodzenie za roboty dodatkowe jest umownym terminem zawitym do dokonania umownego aktu staranności, pod rygorem utraty określonego uprawnienia. Dopuszczalność takiego zastrzeżenia umownego wynika z art. 353¹ KC, który także stanowi podstawę badania skuteczności zastrzeżenia w odniesieniu do konkretnego roszczenia. 
  • Zawarta w umowie stron klauzula 20.1 mogła dotyczyć jedynie odpowiedzialności kontraktowej zamawiającego, a zatem jej zastosowanie w wypadku naruszenia przyjętego w niej terminu notyfikacyjnego, mogło doprowadzić co najwyżej do wygaśnięcia uprawnienia wykonawcy do żądania od zamawiającego wynagrodzenia za roboty dodatkowe w oparciu o postanowienia umowy. Nie pozbawiała go natomiast możliwości dochodzenia na podstawie art. 405 KC zwrotu korzyści majątkowej jaką uzyskał zamawiający jego kosztem w wyniku wykonania robót dodatkowych. Nie ma bowiem podstaw do przyjęcia, że klauzula 20.1, w razie niedochowania przewidzianego w niej terminu, wyłączała także odpowiedzialność zamawiającego w oparciu o przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, które stanowią odrębną, ustawową, pozakontraktową podstawę odpowiedzialności i jej wyłączenie w drodze umowy (art. 473 KC) musiałoby być wyraźne i jednoznaczne. Wyłączenie takiej odpowiedzialności nie wynika z treści ani uzasadnionego społecznie i gospodarczo celu tej klauzuli.  
  • W tej sytuacji, w razie niedochowania przez wykonawcę terminu przewidzianego w klauzuli 20.1, zamawiający ponosiłby odpowiedzialność za roboty dodatkowe na podstawie art. 405 KC, a pozwany nie wykazał ani nie twierdził, że zakres tej odpowiedzialności byłby szerszy niż przy odpowiedzialności kontraktowej. 

Jednocześnie można spotkać się z odmiennym stanowiskiem. Przykładowo Sąd Apelacyjny w Warszawie, w wyroku z 2016 r.11 uznał, że roszczenie waloryzacyjne zgłaszane na podstawie art. 357¹ lub art. 632 § 2 KC „mieści się w zakresie przedmiotowym subklauzuli 20.1, gdyż zmierza do zmiany wysokości wynagrodzenia i faktycznie zapłaty (dodatkowej płatności)”. 

Podsumowanie 

Zgłaszanie Roszczeń zgodnie z warunkami FIDIC wymaga ścisłego przestrzegania procedur przewidzianych w Kontrakcie, szczególnie w zakresie terminów i formy powiadomień. Niejednokrotnie pojawiają się również wątpliwości co do zgodności Kontraktu z przepisami polskiego prawa.  

Najnowsza wersja Czerwonej Księgi FIDIC wprowadziła ważne zmiany zwiększające przejrzystość zgłaszania Roszczeń oraz zrównujące sytuację Wykonawcy i Zamawiającego. Brzmienie tych zapisów rozszerza również możliwości składania roszczeń i doprecyzowuje wymogi dotyczące powiadomień. Znajomość tych zasad oraz skrupulatność w realizacji obowiązków kontraktowych pozwala na skuteczną ochronę interesów stron i minimalizację ryzyka sporów w trudnej i kapryśnej branży morskiej. 

W świetle brzmienia najnowszej wersji Czerwonej Księgi FIDIC oraz orzecznictwa (które zachowało aktualność) można sformułować następujące zalecenia dotyczące skutecznego zgłaszania Roszczeń:  

  • monitoruj zdarzenia powodujące (lub mogące potencjalnie spowodować) roszczenia na bieżąco,
  • szukaj uzasadnienia dla swoich Roszczeń nie tylko w Kontrakcie, ale również w przepisach prawa,
  • dokumentuj wszystkie okoliczności i koszty,
  • składaj powiadomienia zgodnie z Kl. 20.1 i 1.3 oraz pozostałymi postanowieniami Kontraktu (szczególnie zwróć uwagę na termin, treść i formę),
  • w razie wątpliwości lepiej złożyć powiadomienie,
  • przygotuj szczegółowe uzasadnienie i wycenę Roszczenia,
  • angażuj się w negocjacje bądź gotów na arbitraż lub mediację,
  • korzystaj z profesjonalnej obsługi prawnej.

Przedawnienie należności na koniec roku – ostatni dzwonek, żeby nie stracić pieniędzy

Koniec roku to dla przedsiębiorców czas domykania wyników, budżetów i projektów. To także moment, w którym najwięcej należności z faktur realnie się przedawnia. Jeżeli masz w firmie zaległe faktury z 2023 r. i wcześniejsze – istnieje duże ryzyko, że z końcem tego roku stracisz możliwość skutecznego dochodzenia zapłaty w sądzie. 

Co prawda dłużnik po przedawnieniu pozostaje dłużnikiem. Zyskuje jednak bardzo mocne narzędzie: może podnieść zarzut przedawnienia.  

Będziesz miał wtedy zdecydowanie większy problem z przymusowym dochodzeniem swojej należności. 

Po postawieniu zarzutu przedawnienia Sąd oddali Twoje powództwo, a Ty zostajesz z niespłaconą fakturą, przegraną sprawą i kosztami postępowania.  

W praktyce oznacza to, że po przedawnieniu możesz liczyć jedynie: 

1) albo na potrącenie z Twoim zadłużeniem (o ile wzajemnie sobie jesteście coś winni),

2) albo na dobrą wolę dłużnika – a to niestety rzadko już wtedy działa. 

Kiedy przedawniają się Twoje należności – najważniejsze terminy 

Z punktu widzenia prowadzenia działalności gospodarczej wyróżniamy 3 podstawowe terminy: 

  • 2 lata – należności ze sprzedaży dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy (klasyczna sprzedaż towarów między firmami – art. 554 k.c.) lub umowy o dzieło.
  • 3 lata – należności związane z prowadzeniem działalności gospodarczej (typowe faktury B2B za usługi, dostawy, część kar umownych);
  • 6 lat – to ogólny termin przedawnienia dla należności nieobjętych krótszymi okresami (w obrocie między przedsiębiorcami stosunkowo rzadziej występuje). 

Bieg przedawnienia zaczyna się w dniu, w którym roszczenie stało się wymagalne – najczęściej jest to dzień następujący po terminie płatności z faktury (np. jeżeli termin płatności faktury określony jest do 15 kwietnia 2023 r., to jej wymagalność następuje od 16 kwietnia 2023 r.). 

Dodatkowo obowiązuje zasada, że jeśli termin przedawnienia wynosi co najmniej 2 lata, to kończy się z ostatnim dniem roku kalendarzowego, a nie dokładnie po upływie 2 czy 3 lat „co do dnia”. 

To właśnie dlatego: 

  • wiele faktur z 2023 r. (zwłaszcza za sprzedaż towarów) przedawni się 31 grudnia 2025 r.,
  • część roszczeń z 2022 r. objętych 3-letnim terminem (np. usługi B2B) również ulegnie przedawnieniu z końcem 2025 r.

Przykład – jak to działa w praktyce 

„Stocznia Morska Nowa Fala” w maju 2023 r. za sprzedaż kadłuba do jednostki pływającej wystawiła fakturę spółce „DEF” z terminem płatności do 30 czerwca 2023 r. „DEF” nie zapłaciła, a stocznia – zajęta bieżącym biznesem – nie podjęła żadnych skutecznych kroków prawnych, licząc, że „wkrótce przeleją”. 

  • roszczenie stało się wymagalne 1 lipca 2023 r.,
  • termin przedawnienia (sprzedaż towarów, 2 lata) „nominalnie” upływałby 1 lipca 2025 r.,
  • ale z uwagi na regułę końca roku przedawnienie nastąpi dopiero 31 grudnia 2025 r. 

Jeżeli do tego dnia „Stocznia Morska Nowa Fala” nie podejmie czynności przerywających lub zawieszających bieg przedawnienia, po Nowym Roku szanse na skuteczne wyegzekwowanie tej faktury przed sądem spadną praktycznie do zera. 

Co przerywa bieg terminu przedawnienia 

Przerwanie biegu przedawnienia sprawia, że po zakończeniu danej czynności termin liczy się od nowa – jakby zegar został wyzerowany. Do najważniejszych czynności przerywających należą w szczególności: 

  • wniesienie pozwu do sądu o zapłatę,
  • uznanie długu przez dłużnika – np. podpisanie ugody (sądowej lub pozasądowej), pisemne potwierdzenie salda, prośba o rozłożenie długu na raty, częściowa zapłata,
  • wszczęcie postępowania egzekucyjnego (komorniczego),
  • zgłoszenie wierzytelności w postępowaniu upadłościowym dłużnika. 

Od strony biznesowej oznacza to, że zamiast przez kolejne miesiące wysyłać tylko przypomnienia, często bardziej opłaca się: 

  1. spróbować uzyskać ugodę/uznanie długu,
  2. równolegle przygotować i – w razie braku reakcji – złożyć pozew.

Zawezwanie do próby ugodowej i mediacja – tylko zawieszenie 

Obecnie złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej czy wszczęcie mediacji tylko zawieszają bieg terminu – na czas trwania postępowania ugodowego czy mediacji. 

W praktyce wygląda to tak: 

  • zegar przedawnienia na czas mediacji/postępowania pojednawczego się zatrzymuje,
  • ale po jego zakończeniu biegnie dalej od miejsca, w którym się zatrzymał,
  • więc jeśli do przedawnienia został miesiąc, po zakończeniu mediacji nadal będzie to tylko miesiąc. 

Dlatego zawezwanie do próby ugodowej czy mediacja mogą być wartościowym narzędziem zarządzania długiem, ale nie powinny być jedyną opcją na ochronę roszczenia, szczególnie pod koniec roku.  

Jeśli jednak w ostatnich dniach roku złożenie pozwu może okazać się niemożliwe, bo na przykład przygotowanie formalności będzie zbyt długo trwało, to zawezwanie do próby ugodowej jest dobrym rozwiązaniem: 

  • po pierwsze udowadnia dobrą wolę wierzyciela, który nie chce od razu wszczynać postępowania sądowego,
  • po drugie zawiesza czas przedawnienia, co przedłuża termin na przygotowanie pozwu i potrzebnej dokumentacji, w razie, gdyby próba pojednawcza nie odniosła skutku.  

Co ważne, sporządzenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej jest znacznie mniej wymagające niż przygotowanie pozwu. Dlatego nawet działając „na ostatnią chwilę” pod koniec roku, wzywając dłużnika do próby ugodowej, można skutecznie ustrzec się przed utratą możliwości odzyskania swoich pieniędzy.

Co nie ma wpływu na przedawnienie 

Wielu przedsiębiorców żyje w błędnym przekonaniu, że skoro wysyłają wezwania do zapłaty, to nie muszą się martwić przedawnieniem. Niestety – od strony prawnej: 

  • wezwanie do zapłaty, ponaglenia, maile, telefony – nie przerywają ani nie zawieszają biegu przedawnienia,
  • same negocjacje z dłużnikiem – również nie zatrzymują czasu. 

Te działania mają sens w relacji biznesowej, ale z punktu widzenia Kodeksu cywilnego są neutralne – zegar przedawnienia tyka dalej. 

Co z odsetkami od faktur 

Odsetki przedawniają się co do zasady po 3 latach, przy czym najpóźniej z chwilą przedawnienia należności głównej. Jeżeli jednak należność główna została zapłacona, a spór dotyczy wyłącznie samych odsetek, to te ostatnie – jako świadczenia okresowe – przedawniają się co do zasady z upływem 3 lat. 

Czy dłużnik może zrzec się zarzutu przedawnienia 

Tak – dłużnik może zrzec się zarzutu przedawnienia, ale dopiero po upływie terminu przedawnienia. Wcześniejsze zrzeczenie (np. zapis w umowie „zrzekam się zarzutu przedawnienia”) jest bezskuteczne. 

Warto jednak pamiętać, że zdecydowana większość dłużników czeka na upływ terminu niż z niego rezygnuje. Oparcie planu odzyskania należności na nadziei, że dłużnik dobrowolnie zrzeknie się zarzutu przedawnienia, jest więc – mówiąc wprost – bardzo ryzykowną strategią. 

Cierpliwość nie popłaca – szczególnie pod koniec roku 

Im bliżej 31 grudnia 2025 r., tym mniej miejsca na spokojne rozważania, a więcej na konkretne decyzje. Zbyt długie zwlekanie z działaniami wobec nierzetelnych kontrahentów może oznaczać: 

  • definitywną utratę możliwości dochodzenia należności w sądzie,
  • brak realnych szans na egzekucję (dłużnicy często w międzyczasie wyzbywają się majątku, zmieniają formę działalności, ogłaszają upadłość),
  • konieczność pełnego spisania faktury w koszty – nie z powodu złego prawa, ale braku reakcji w odpowiednim momencie.

Co warto zrobić teraz – w kilku krokach 

Na koniec roku rekomendujemy przedsiębiorcom prosty, ale bardzo skuteczny scenariusz działania: 

  1. Zrób listę zaległych faktur – wyłap w szczególności te z 2023 r. (sprzedaż towarów) i 2022 r. (usługi B2B).
  2. Sprawdź terminy przedawnienia – ustal daty wymagalności, właściwy okres (2, 3, 6 lat) i realny koniec terminu (z reguły 31 grudnia danego roku).
  3. Podejmij decyzję co do dalszych kroków – wezwanie, negocjacje, ugoda, pozew, zabezpieczenie roszczenia, zgłoszenie wierzytelności w upadłości.
  4. Rozważ wsparcie kancelarii prawnej – szczególnie gdy należności wynikają z mieszanych spraw (towary, usługi, transport, energia), albo doszło już do częściowych wpłat, ugód, mediacji. 

Przedawnienie to nie „zły przepis przeciwko wierzycielom”, ale test aktywności i profesjonalizmu w zarządzaniu należnościami. Jeżeli chcesz, żeby Twoja firma nie dopłacała do cudzych opóźnień, koniec 2025 roku jest momentem, w którym naprawdę warto spojrzeć na zaległe faktury z kalkulatorem, kalendarzem. No i najlepiej z prawnikiem u boku.

Współwłasność jachtu – na co zwrócić uwagę?

Kupno jachtu to dla wielu spełnienie marzeń. Jednak cena zakupu, a potem koszty remontów, wyposażenia, czy bieżącego utrzymania jachtu mogą przyprawić o zawrót głowy. Z tego powodu niektórzy decydują się na wspólny zakup – z rodziną, przyjaciółmi, czy znajomymi. Współwłasność to sposób na współdzielenie kosztów i radość z wspólnego żeglowania.  

Czym jest współwłasność? 

Współwłasność powstaje, gdy własność jachtu przysługuje kilku osobom jednocześnie.  

W przypadku jachtów najczęściej mamy do czynienia z współwłasnością w częściach ułamkowych, co oznacza, że każdemu ze współwłaścicieli przysługuje określony udział (np. ½, ¼) w własności. W tej sytuacji wszyscy współwłaściciele łącznie są właścicielami całego jachtu, ale udział każdego z nich jest określony liczbowo. Pozwala to ustalić, w jakim zakresie przysługuje im prawo własności.  

Współwłaściciele mogą mieć udziały równe (np. po połowie) lub nierówne (jeden ma ½, a dwaj po ¼). Zależy to od ustaleń między nimi. Jeśli umowa tego nie określa, przyjmuje się, że udziały są równe. Niezależnie od wielkości udziału każdy współwłaściciel jest zobowiązany do współdziałania z innymi przy zarządzie jachtem. 

Możesz rozporządzać swoim własnym udziałem np. sprzedać go, darować lub zapisać w testamencie i nie potrzebujesz do tego zgody pozostałych współwłaścicieli. 

Drugim rodzajem współwłasności jest współwłasność łączna. Nie określa się tutaj udziałów poszczególnych osób – wszyscy współwłaściciele mają wspólnie i niepodzielnie 100% prawa do jachtu. Wynika ona zawsze z określonego stosunku prawnego i występuje np. jako wspólność majątkowa małżeńska (każdy małżonek jest właścicielem całego jachtu razem z drugim małżonkiem). Nią nie będziemy się tu zajmować. 

Korzystanie z jachtu 

Jako współwłaściciel możesz w pełni korzystać z jachtu – żeglować, robić drobne naprawy, dokupywać niezbędne wyposażenie. Twoje korzystanie musi dać się jednak pogodzić z prawami pozostałych współwłaścicieli. Ponieważ przepisy nie określają jasno zasad współkorzystania, na tym polu mogą potencjalnie pojawiać się konflikty.  

Możesz samodzielnie podejmować działania w celu ochrony jachtu np. złożyć reklamację po wadliwej naprawie, zabezpieczyć go przed sztormem lub dochodzić odszkodowania po kolizji. Czynności zachowawcze nie wymagają zgody pozostałych współwłaścicieli, choć oczywiście warto, by współwłaściciele byli o nich poinformowani. 

Niektóre z czynności będą jednak wymagać podjęcia wspólnych decyzji. Wyróżnia się dwa rodzaje działań: 

czynności zwykłego zarządu np. drobne naprawy, wymiana drobnego osprzętu, ponoszenie bieżących opłat, ubezpieczenie jachtu, opłaty za cumowanie. Na ich dokonanie potrzebna jest zgoda większości współwłaścicieli, liczona według posiadanych udziałów.  

czynności przekraczające zwykły zarząd – (granica jest płynna i w razie sporu badana „case by case”) np. generalny remont, wymiana dużego osprzętu, czy sprzedaż jachtu. Tu potrzebna jest zgoda wszystkich współwłaścicieli.  

Jeśli między współwłaścicielami nie ma pełnej zgody co do działania, do akcji musi wkroczyć sąd. 

Gdyby zatem dwóch współwłaścicieli chciało przeprowadzić naprawę kadłuba, a trzeci byłby przeciwny, mogą oni wystąpić do sądu o zgodę na jej wykonanie. Z kolei, jeśli jeden ze współwłaścicieli nadużywa swoich praw – np. zajmuje jacht przez cały sezon, sąd może ustalić sposób korzystania z jachtu.  

Ponoszone koszty 

Wydatki na utrzymanie jachtu i przychody z niego dzielone są proporcjonalnie do udziałów. Jeśli pokryjesz koszt naprawy, możesz żądać zwrotu części od pozostałych współwłaścicieli. W ten sam sposób dzieli się dochody, np. z czarteru. 

Umowa między współwłaścicielami 

Z współwłasnością jachtu mogą wiązać się potencjalne konflikty – nierówny podział kosztów i dochodów, niejasne zasady korzystania z jednostki, czy unikanie odpowiedzialności za szkody powstałe w trakcie użytkowania. Brak umowy lub jej nieprecyzyjne sformułowanie mogą stać się przyczyną niemałych sporów.  

Przykładem może być sytuacja, w której trzej przyjaciele kupują jacht i każdy otrzymuje po 1/3 udziałów. Na początku wszystko jest w porządku, ale po śmierci jednego z nich, jego udział dziedziczy syn, który nie interesuje się żeglowaniem. Konflikt pojawia się, gdy jeden z współwłaścicieli chce oddać jacht do czarterów w Chorwacji, drugi do Hiszpanii, a spadkobierca trzeciego chce jacht sprzedać. Gdyby mieli dobrze przygotowaną umowę, mieliby jasno określone zasady: który ze współwłaścicieli ma głos decydujący, ile czasu i dochodu przysługuje każdemu z nich. Określiliby także, po jakim czasie spadkobierca ma prawo głosu w zakresie korzystania z jachtu i do kogo skierować ewentualny spór. Być może arbitraż lub inny organ rozstrzygnąłby sprawę szybciej niż sąd?  

Dobra umowa jest w stanie zminimalizować ryzyko konfliktów. Najlepiej, żeby była przygotowana przez doświadczonego prawnika. Jeśli jednak się nie da, warto skorzystać chociaż z takiej, którą napiszecie sami, a która będzie regulować wymienione wcześniej elementy współwłasności.  

Umowa regulująca zasady wykonywania współwłasności nie jest przejawem nieufności wobec współwłaścicieli, lecz odpowiedzialnym zabezpieczeniem wspólnych interesów i gwarancją spokojnego korzystania z jachtu.  

Umowny zarząd nad jachtem 

Gdy jacht stanowi współwłasność kilku osób, współwłaściciele mogą powierzyć opiekę nad jednostką jednemu z nich (albo osobie trzeciej) w drodze umowy o zarząd. Taka umowa powinna przede wszystkim określać: 

zakres zarządu rozdzielony na czynności zwykłego zarządu, które zarządca będzie mógł wykonywać samodzielnie oraz czynności przekraczające zwykły zarząd, wymagające zgody wszystkich współwłaścicieli; 

możliwość reprezentacji współwłaścicieli wobec podmiotów trzecich, na przykład organów administracji. W tym celu umowa powinna przewidywać udzielenie odpowiedniego pełnomocnictwa zarządcy, stanowiącego załącznik do umowy; 

sposób rozliczania kosztów utrzymania i ewentualnych przychodów z eksploatacji jachtu; 

zasady odpowiedzialności zarządcy za szkody wyrządzone niewłaściwym wykonywaniem zarządu oraz uprawnienia współwłaścicieli do odwołania zarządcy; 

wynagrodzenie zarządcy albo przewidywać nieodpłatność zarządu. 

Rejestracja jachtu pod polską banderą 

O rejestracji jachtu pod polską banderą pisaliśmy już we wcześniejszym artykule: Rejestracja jachtu pod polska banderą 

W tej części skupimy się tylko na kilku elementach, które mają znaczenie ze względu na współwłasność jednostki. 

Po pierwsze, wniosek o rejestrację jachtu może złożyć każdy ze współwłaścicieli, o ile przedłoży pełnomocnictwo od pozostałych.  

Po drugie, na dokumencie rejestracyjnym mogą pojawić się dane tylko dwóch współwłaścicieli. Jeśli współwłaścicieli jest więcej niż dwóch, ich dane będą dostępne w systemie REJA24, a w odpowiednim polu na dokumencie pojawi się informacja o ich liczbie. Aby uzyskać informacje o pozostałych współwłaścicielach, nieujawnionych na dokumencie, potrzebne będzie uzyskanie wyciągu z systemu. W związku z tym, współwłaściciele powinni zdecydować, którzy z nich zostaną wpisani w dokumencie. 

Kolejnym ważnym zagadnieniem jest wybór armatora. Współwłaściciele muszą złożyć oświadczenie, w którym wskażą, kto będzie armatorem. Na dokumencie dane armatora widoczne są poniżej danych właścicieli. Funkcja armatora wiąże się z konkretnymi obowiązkami, dlatego wybór musi być świadomy. Może być to ten współwłaściciel, który nie będzie widoczny na dokumencie, lecz musi wiedzieć, jakie powinności się z tym wiążą. 

Pozostały proces rejestracji oraz wymagane dokumenty nie ulegają zmianie, dlatego zachęcamy do zapoznania się z poprzednim artykułem, opisującym rejestrację pod naszą, rodzimą banderą. 

Podsumowanie 

Jak widzisz, współwłasność jachtu pozwala na podział, a co za tym idzie obniżenie kosztów eksploatacji jachtu i pozwala na dzielenie się radością pływania z innymi, pod warunkiem, że każdy z współwłaścicieli będzie zachowywał się fair w stosunku do pozostałych. Jednak z doświadczenia kancelarii wiemy, że nawet pomimo zaufania pomiędzy współwłaścicielami, warto ustanowić i spisać kilka zasad. Tak na wszelki wypadek 😉

System spontanicznej deklaracji ryzyka w ubezpieczeniach morskich 

Ubezpieczenia morskie należą do najbardziej specyficznych form ochrony ubezpieczeniowej, w których relacja między stronami opiera się na szczególnym zaufaniu i profesjonalizmie. Obrót morski, będący z natury obrotem gospodarczym – między podmiotami świadczącymi swoje usługi profesjonalnie, musi gwarantować określony poziom pewności dla stron, w tym dla ubezpieczyciela. 

Odmiennie niż w typowych ubezpieczeniach lądowych, gdzie inicjatywa informacyjna i odpowiedzialność za prawidłowe uregulowanie stosunku stron spoczywa głównie na ubezpieczycielu, w ubezpieczeniach morskich to ubezpieczający zobowiązany jest do aktywnego ujawnienia wszystkich znanych mu okoliczności, które mogą mieć wpływ na ostateczną ocenę ryzyka.  

Obowiązek ten, zwany systemem spontanicznej deklaracji ryzyka, wynika wprost z art. 304 kodeksu morskiego i jest rozwinięciem ogólnej zasady dobrej wiary (bona fides) w obrocie morskim. 

Zasada ta ma swoje źródła w tradycji prawa angielskiego, które traktuje umowę ubezpieczenia jako kontrakt szczególnego zaufania (utmost good faith). W praktyce oznacza to, że obie strony — ubezpieczyciel i ubezpieczający — są zobowiązane do lojalności oraz do działania w sposób, który umożliwi właściwą ocenę ryzyka. Skutkiem zastosowania tej zasady jest uzyskanie odpowiedniej ochrony przez ubezpieczającego, a także minimalizacja ryzyka i maksymalizacja zysku po stronie ubezpieczyciela. 

Istota obowiązku informacyjnego 

Obowiązek ujawnienia istotnych okoliczności stanowi jeden z elementów procesu zawierania umowy ubezpieczenia morskiego. Ubezpieczający powinien poinformować ubezpieczyciela o wszystkich znanych mu faktach, które mogą mieć wpływ na ocenę ryzyka. Obowiązek ten ma charakter aktywny – nie ogranicza się do odpowiadania na pytania ubezpieczyciela, lecz wymaga samodzielnego ujawnienia wszelkich danych istotnych z punktu widzenia ryzyka, nawet tych, których wpływ na ocenę może być marginalny. 

W ubezpieczeniach morskich szczególne znaczenie ma fakt, że ubezpieczający jest traktowany jako podmiot profesjonalny, posiadający wiedzę i doświadczenie w zakresie żeglugi, w tym związanych z nią zagrożeń. W konsekwencji, to na nim spoczywa odpowiedzialność za ocenę, które okoliczności są istotne i powinny zostać ujawnione. 

Okoliczności istotne 

Za okoliczność istotną uważa się każdy fakt, który mógłby wpłynąć na decyzję ubezpieczyciela o przyjęciu lub odrzuceniu ryzyka, a także na ustalenie wysokości składki ubezpieczeniowej. Obejmuje to szeroki zakres informacji: 

  • od danych dotyczących statku i jego stanu technicznego,
  • poprzez kwalifikacje załogi,
  • po charakter ładunku,
  • planowaną trasę rejsu,
  • czy porę roku. 

W praktyce ubezpieczeniowej do istotnych okoliczności zalicza się również wcześniejsze wypadki, awarie, naprawy czy inne zdarzenia, które mogą świadczyć o zwiększonym ryzyku żeglugowym.  

Granice obowiązku ujawnienia wyznacza racjonalność i zakres profesjonalnej wiedzy ubezpieczającego. Nie jest on zobowiązany do ujawnienia informacji, które są obiektywnie nieistotne dla oceny ryzyka lub których nie mógł znać przy zachowaniu należytej staranności. 

Z drugiej strony, nieujawnienie istotnych faktów — nawet bez zamiaru wprowadzenia w błąd — może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym do zwolnienia ubezpieczyciela z obowiązku wypłaty odszkodowania.  

W polskim prawie morskim naruszenie obowiązku ujawnienia istotnych okoliczności przy zawieraniu umowy ubezpieczenia pociąga za sobą poważne konsekwencje dla ubezpieczającego.  

Zgodnie z przepisami (art. 305 kodeksu morskiego) ubezpieczyciel może w takiej sytuacji odstąpić od umowy i jednocześnie zachować prawo do pełnej składki ubezpieczeniowej. Oznacza to, że niewykonanie obowiązku informacyjnego – nawet jeśli umowa zostaje rozwiązana – nie zwalnia ubezpieczającego z obowiązku zapłaty składki za okres, w którym ryzyko ubezpieczeniowe istniało. Ustawodawca przewidział jednak wyjątek od tej zasady: gdy brak lub niezgodność informacji nie wynika z winy ubezpieczającego bądź ubezpieczonego, ubezpieczyciel nie może skorzystać z prawa odstąpienia. W takiej sytuacji przysługuje mu tylko prawo żądania odpowiedniego zwiększenia składki, które odzwierciedla rzeczywisty poziom ryzyka.  

Z tego wynika, że ubezpieczający nie tylko nie może zatajać danych i skrupulatnie je rozważyć, ale też podać w odpowiedniej formie ubezpieczycielowi do dalszej analizy. Co więcej, ubezpieczający nie może zasłaniać się nieistotnością faktów, których nie przekazał ubezpieczycielowi, bo nie jest on uprawniony do arbitralnej oceny, czy taki fakt mógłby mieć znaczenie z punktu widzenia kalkulacji ryzyka.  

Podsumowanie 

System spontanicznej deklaracji ryzyka w ubezpieczeniach morskich opiera się na założeniu, że ubezpieczający jest profesjonalistą i posiada wiedzę niezbędną do samodzielnego ujawnienia wszystkich istotnych okoliczności, które mają wpływ na ocenę ryzyka przez ubezpieczyciela. W odróżnieniu od ubezpieczeń lądowych, gdzie towarzystwo ubezpieczeniowe formułuje pytania, w ubezpieczeniach morskich ciężar informacyjny spoczywa na ubezpieczającym.  

Naruszenie obowiązku ujawnienia informacji skutkuje możliwością odstąpienia od umowy przez ubezpieczyciela, przy zachowaniu prawa do pełnej składki. 

W tym kontekście trzeba pamiętać, że omówione reguły mają przede wszystkim ułatwiać obrót gospodarczy. To bowiem przedsiębiorca ma obowiązek przeanalizować wszystko, co w jego specjalizacji może mieć znaczenie dla ubezpieczyciela, zaś ubezpieczyciel ogranicza swoje działania do kalkulacji ryzyka i składki. W konsekwencji, każda ze stron stosunku ubezpieczenia skupia się na specyficznej dla niej materii, nie wchodząc w kompetencje drugiej strony.

Relacja z konferencji „Prawnik w branży offshore wind – prawo gospodarki morskiej w praktyce” oczami prawników Kancelarii Zbroja Adwokaci 

5 listopada 2025 r. mieliśmy, jako kancelaria Zbroja Adwokaci, przyjemność współorganizować z Wydziałem Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego konferencję „Prawnik w branży offshore wind – prawo gospodarki morskiej w praktyce” 

Dlaczego właśnie offshore wind?

W naszej codziennej pracy widzimy, że Bałtyk przestaje być wyłącznie szlakiem transportowym. Coraz częściej staje się przestrzenią inwestycyjną, w której przecinają się interesy portów, stoczni, inwestorów energetycznych, instytucji finansujących i administracji. Morska energetyka wiatrowa jest tu jednym z najbardziej wymagających obszarów – zarówno biznesowo, jak i regulacyjnie. 

Konferencja miała pokazać, jak w praktyce wygląda rola prawnika w takim środowisku: nie w teorii ustaw, ale przy realnych projektach, z ograniczeniami infrastruktury, złożonymi harmonogramami i presją czasu. 

Pierwszy panel – prawnik bliżej nabrzeża niż sali sądowej 

W pierwszym panelu wystąpili: 

  • dr Oliwia Mróz-Malik (Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej)
  • dr hab. prof. US Daniel Wacinkiewicz (Wydział Prawa i Administracji US)
  • r.pr. Marek Czernis (Kancelaria Radcy Prawnego Marek Czernis)
  • adw. Patryk Zbroja (Zbroja Adwokaci)
  • apl. adw. Stanisław Kaup (Zbroja Adwokaci) jako moderator. 

Dyskusja toczyła się wokół pytania, jaką funkcję pełni dziś prawnik w inwestycjach offshore realizowanych w portach i stoczniach. Z perspektywy naszej kancelarii te wnioski są bardzo bliskie codziennej praktyce: klasyczna rola „pełnomocnika procesowego” schodzi tu na dalszy plan. 

Prawnik w projektach offshore wind: 

  • identyfikuje i porządkuje ryzyka prawne na styku wielu gałęzi prawa (morskiego, energetycznego, budowlanego, środowiskowego),
  • uczestniczy w planowaniu inwestycji, a nie tylko w gaszeniu pożarów,
  • musi rozumieć, jak faktycznie funkcjonuje port, stocznia czy terminal instalacyjny.

Drugi panel – trzy praktyczne role prawnika w offshore 

Druga część konferencji była poświęcona kontraktom i organizacji pracy prawników w dużych projektach offshore. Głos zabrali: 

  • adw. Łukasz Gembiś (DWF Poland) – prawnik kancelaryjny,
  • r.pr. Berenika Sepczyńska (Ocean Winds) – in-house,
  • r.pr. Mateusz Filipp (CRIST Offshore) – prawnik w organach zarządzających.
  • adw. Patryk Zbroja (Zbroja Adwokaci) jako moderator. 

Z naszej perspektywy szczególnie cenne było zestawienie tych trzech ról: 

  • Prawnik kancelaryjny – zewnętrzny doradca, który widzi wiele inwestycji równolegle, często po obu stronach kontraktu. Dzięki temu potrafi przenieść dobre rozwiązania z innych projektów i rynków oraz wskazać, które klauzule są już rynkowym standardem, a które wymagają dodatkowego zabezpieczenia.
  • Prawnik in-house – osoba, która dba o to, by umowa „zagrała” wewnątrz organizacji. To on lub ona przekłada rozbudowane postanowienia kontraktowe na procedury, obieg dokumentów, raportowanie i compliance. W offshore wind taka rola jest ważna, bo projekty trwają wiele lat i obejmują liczne, powiązane ze sobą kontrakty.
  • Prawnik w zarządzie – łączy perspektywę prawną z odpowiedzialnością za wynik finansowy spółki. Decyduje, jakie ryzyko można zaakceptować, kiedy wejść w spór, a kiedy bardziej opłaca się szukać polubownego rozwiązania.

Kompetencje nie tylko „kodeksowe” 

Jako kancelaria, która od lat działa w gospodarce morskiej, podzielamy wnioski panelistów dotyczące kompetencji niezbędnych w tej branży. Oprócz znajomości przepisów, rynek oczekuje od prawnika: 

  • rozumienia podstaw technologii używanych w projektach offshore,
  • umiejętności pracy w interdyscyplinarnych zespołach (inżynierowie, finansiści, logistycy, operatorzy portów),
  • wysokiej biegłości w posługiwaniu się językiem angielskim. 

Patrząc z naszej perspektywy, konferencja potwierdziła dwie rzeczy: 

  1. Szczecin ma realną szansę stać się jednym z ważniejszych ośrodków obsługi prawnej offshore wind w Polsce, jeśli tylko odpowiednio wykorzysta potencjał portów, stoczni i zaplecza akademickiego.
  2. Dla studentów i młodych prawników to jest dobry moment, żeby świadomie ukierunkować swój rozwój – w stronę prawa morskiego, energetycznego i kontraktowego, w połączeniu z praktyką w podmiotach działających faktycznie „nad wodą”. 

Cieszymy się, że mogliśmy współtworzyć przestrzeń do takiej rozmowy – łącząc środowisko akademickie, praktyków z biznesu i przyszłych prawników, którzy w najbliższych latach będą współodpowiedzialni za kształt prawny polskich inwestycji na Bałtyku. 

Dziękujemy też Wydziałowi Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego za współorganizację wydarzenia, a także partnerom honorowym i medialnym. 


 

Prawo i offshore w praktyce – wnioski z XIV Międzynarodowej Konferencji Offshore Wind Logistics & Supplies 

Tegoroczna konferencja PIMEW-u odbyła się w Gdańsku i była jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych w polskim sektorze morskiej energetyki wiatrowej. W centrum uwagi znaleźli się inwestorzy, przedstawiciele administracji publicznej, spółek Skarbu Państwa, deweloperów, dostawców oraz… oczywiście kancelarii prawnych. 

W rozmowach i panelach dyskusyjnych dominowały główne wątki:  

  • budowa krajowego łańcucha dostaw,  
  • potrzeba spójności regulacyjnej,
  • rola finansowania i wsparcia instytucjonalnego,
  • kwestia local contentu, w tym w relacji do PZP.   

Polski łańcuch dostaw  

Podczas panelu inaugurującego konferencję padło wiele mocnych słów o potrzebie budowy „lokalnego łańcucha dostaw”. Wystąpienia przedstawicieli PGE Baltica, Orlen Neptun, ARPOcean WindsTele-Fonika Kable czy CRIST Offshore pokazały, że sektor jest zdeterminowany, by zwiększyć udział polskich przedsiębiorstw w realizacji inwestycji offshore. 

Problem polega na tym, że wciąż brakuje skutecznych narzędzi prawnych i metodologicznych pozwalających weryfikować rzeczywisty udział polskiego komponentu (local content). W efekcie nawet projekty z udziałem rodzimych firm nie zawsze są formalnie uznawane za „polskie”. 

W praktyce oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa często konkurują na nierównych zasadach z międzynarodowymi koncernami, które mają większe doświadczenie, kapitał i zaplecze projektowe. 

Z perspektywy prawnej ten problem otwiera nowe wyzwania dla obsługi: 

  • tworzenie umów konsorcjalnych między podmiotami polskimi i zagranicznymi,
  • wprowadzanie klauzul gwarantujących udział lokalnych (pod)wykonawców,
  • opracowanie modeli kontraktowych uwzględniających wymóg local content w przetargach,
  • analiza kryteriów pozacenowych w ramach zamówień publicznych i ofert prywatnych. 

Podczas panelu wielokrotnie podkreślano również znaczenie transparentności w wyborze partnerów – oraz konieczność zapewnienia polskim dostawcom rzeczywistego dostępu do zamówień. Dyskutowano, jak ograniczyć udział pośredników i umożliwić bezpośrednią współpracę lokalnych dostawców z deweloperami farm wiatrowych. 

Dodatkowym problemem jest kwestia relacji założeń co do local contentu w stosunku do ustawy – Prawo zamówień publicznych (PZP). Zgodnie z PZP zamówienia publiczne powinny być otwarte w równym stopniu dla podmiotów polskich, jak i tych z całej UE. Pogodzenie tych dwóch reżimów jest dużym wyzwaniem dla sektora offshore.   

Spójność formalnoprawna procesu inwestycyjnego 

Jednym z ciekawszych paneli był ten poświęcony pierwszemu w Polsce pozwoleniu na użytkowanie morskiej farmy wiatrowej. Spotkanie z udziałem przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego pokazało, jak skomplikowane są procedury formalne w projektach offshore. 

Prelegenci wskazywali, że obowiązujące przepisy budowlane i środowiskowe nie są dostosowane do specyfiki morskich inwestycji energetycznych. Brakuje jasnych regulacji, które określałyby, jak łączyć wymogi wynikające z prawa budowlanego, ustawy o obszarach morskich RP i ochronie środowiska, a także prawa energetycznego. 

W praktyce wiele decyzji administracyjnych opiera się na interpretacjach i indywidualnych uzgodnieniach z urzędami. Deweloperzy często napotykają trudności w zakresie uzyskania pozwoleń, a proces inwestycyjny ulega znacznemu wydłużeniu. 

W dyskusji pojawił się postulat wprowadzenia zintegrowanego systemu pozwoleń – podobnego do modelu duńskiego lub brytyjskiego – w którym wszystkie niezbędne decyzje byłyby wydawane w ramach jednego postępowania administracyjnego. 

Z punktu widzenia prawa oznaczałoby to konieczność stworzenia nowej kategorii inwestycji morskich, dla których opracowano by jednolite procedury, standardy dokumentacyjne i techniczne. To z kolei byłoby ogromnym ułatwieniem zarówno dla inwestorów, jak i dla administracji. 

Finansowanie 

Na konferencji powracał temat finansowania projektów offshore. Jednym z największych problemów polskich wykonawców jest tzw. ujemny cashflow – konieczność finansowania pierwszych etapów projektu z własnych środków, zanim pojawią się płatności od inwestora/zamawiającego. 

To zjawisko praktycznie eliminuje z gry wiele mniejszych przedsiębiorstw, które nie dysponują wystarczającym kapitałem lub dostępem do długoterminowego kredytowania. 

Podczas dyskusji zaproponowano kilka rozwiązań, które mogłyby złagodzić ten problem: 

  • wprowadzenie zastrzeżonych rachunków powierniczych,
  • stosowanie gwarancji bankowych zamiast zabezpieczeń gotówkowych,
  • etapowe rozliczanie projektów (tzw. milestone payments),
  • możliwość udziału instytucji finansowych w konsorcjach wykonawczych. 

Z perspektywy kancelarii prawnych to obszar, w którym można realnie wspierać przedsiębiorców – m.in. poprzez negocjowanie umów EPC, ocenę ryzyka kontraktowego i opracowanie struktur finansowo-prawnych minimalizujących ryzyko płynnościowe. 

Kontrakty 

Kontrakty w morskiej energetyce wiatrowej należą do najbardziej skomplikowanych na rynku budowlanym – nie tylko ze względu na skalę inwestycji, ale przede wszystkim na liczbę uczestników i uwarunkowania dotyczące środowiska, w jakim realizowane są prace. Umowy typu EPCI (Engineering, Procurement, Construction and Installation)FIDIC czy kontrakty hybrydowe wymagają precyzyjnego określenia odpowiedzialności stron, a także zrównoważenia interesów pomiędzy inwestorem, generalnym wykonawcą, a (lokalnymi) podwykonawcami. 

W praktyce pojawia się tu wiele problemów prawnych – od kwestii gwarancji jakości i terminowości, przez ryzyka pogodowe, po odpowiedzialność za opóźnienia w dostawach komponentów. Dodatkowym wyzwaniem są umowy transgraniczne, w których stosuje się reżimy prawa obcego.  

Eksperci zwracali uwagę, że prawidłowe przygotowanie kontraktu to obecnie nie tylko kwestia zgodności z przepisami, ale również efektywnego zarządzania ryzykiem. Ważne są elementy takie jak: 

  • matryce ryzyk,
  • dopuszczalne limity odpowiedzialności,
  • mechanizmy kompensacyjne w przypadku przerw w realizacji prac.  

Zwracano uwagę na potrzebę szerszego wykorzystania alternatywnych metod rozwiązywania sporów (ADR), takich jak mediacja branżowa czy adjudykacja, które pozwalają uniknąć wieloletnich procesów sądowych i utrzymują relacje biznesowe między stronami projektu. 

Polscy armatorzy i stocznie branży offshore wind 

Polscy armatorzy (choć nie ma ich wielu) chcą wejść w budowę i późniejsze utrzymanie (O&M) morskich farm wiatrowych, ale brakuje im odpowiednich jednostek i stabilnych kontraktów. Statki serwisowe (CTV z DP2, SOV/CSOV) wymagają kosztownych modernizacji i rygorystycznych certyfikatów HSE oraz klasy.  Załogi muszą mieć szkolenia GWO i doświadczenie „offshore”, a to podnosi koszty. Umowy często przerzucają ryzyko pogody i opóźnień na armatora, a kary umowne są wysokie. Wejście do łańcucha dostaw jest trudne bez dotychczasowych referencji z farm wiatrowych. 

Powraca również temat budowy jack-up’a do montażu turbin. Choć oczywiście temat ten najszybciej pojawia się w kontekście II fazy projektów. Mamy kompetencje stoczniowe, brakuje jednak armatora, który stanowczo i jednoznacznie wziąłby na siebie odpowiedzialność. Podobnie sytuacja wygląda z budową kablowca (CLV). Choć tutaj praca inwestorów (TFK) idzie do przodu. W obu przypadkach to bardzo duży CAPEX i długi proces certyfikacji, więc tzw. bankowalność projektu powinna opierać się na długoterminowym czarterze lub umowie ramowej. 

Natomiast polskie stocznie mają nadal bardzo realną przestrzeń, by dostarczać mniejsze jednostki:  

  • nowe CTV,
  • SOV/CSOV,
  • konwersje jednostek pod „walk-to-work”, 
  • a także elementy i modernizacje dla jack-upów i kablowców (np. karuzele kablowe, gangwaye, systemy DP, integracja lay-spread).  

Popyt na remonty klasowe, doposażenia HSE i szybkie przebudowy będzie rósł wraz z harmonogramami budowy i O&M w Bałtyku. Dodatkowo stocznie mogą wejść we współpracę z producentami kabli i dostawcami sprzętu dźwigowego, tworząc kompletne pakiety „design-build-integrate” dla armatorów. 

Pojawiły się konkretne postulaty i wnioski do branży:  

  1. Pre-kwalifikacje i pilotaże: armatorzy powinni jak najszybciej wejść na listy dostawców deweloperów i zdobyć krótkie kontrakty pilotażowe. To buduje referencje potrzebne do większych umów.
  2. Umowy „niesione” finansowaniem: przy projektach jack-up’a lub kablowca warto celować w długoterminowy czarter lub framework z gwarantowanym pakietem dni. To ułatwia kredytowanie i wsparcie gwarancyjne.
  3. Pakiety stocznia + armator + dostawcy: polskie stocznie i armatorzy mogą wspólnie oferować gotowe rozwiązania (projekt, budowa/konwersja, integracja, serwis). To skraca czas wdrożenia i zwiększa szanse w przetargach.
  4. Porty i sloty: wcześniej rezerwujmy zasoby portowe i terminy stoczniowe, bo równoległe projekty szybko „zjadają” dostępność infrastruktury.
  5. Czytelny podział ryzyk w kontraktach: negocjujmy rozsądne KPI, transparentne zasady „stand-by” i pogodowe, ubezpieczenia „offshore” oraz limity kar – inaczej koszt kapitału po prostu wyczerpie całą biznesową marżę. 

Jeżeli połączymy potrzeby armatorów (statki, certyfikacja, referencje) z możliwościami stoczni (nowe budowy, szybkie konwersje, integracja systemów), polski łańcuch dostaw może realnie wejść w segment budowy i O&M na Bałtyku.  

Istotne będą krótkie pilotaże (może jeszcze w I fazie), mądre finansowanie i wspólne oferty „pod klucz” – także dla ambitnych projektów jak jack-up i kablowiec. 

Podsumowanie 

Z tegorocznej edycji konferencji PIMEW-u płynie jednoznaczny wniosek: polska branża offshore wchodzi w etap dojrzałości, ale potrzebuje wsparcia na poziomie legislacyjnym, finansowym i organizacyjnym. 

Konferencja pokazała, że rola prawników w projektach offshore nie ogranicza się już do „papierologii”. Współczesne doradztwo w tym sektorze wymaga rozumienia logiki technicznej, finansowej i operacyjnej inwestycji. 

Bandera – wybór ma znaczenie

Wyobraź sobie, że właśnie stałeś się właścicielem swojego wymarzonego jachtu. Przed Tobą otwiera się cały ocean możliwości. Jednak zanim ruszysz w rejs, czeka cię decyzja, której podjęcie może zaoszczędzić dziesiątki tysięcy euro albo… przyprawić o ból głowy. Pod jaką banderą będziesz pływać? Wybór flagi to nie tylko kwestia patriotyzmu czy prestiżu. To strategiczny wybór, w tle którego są podatki, biurokracja i wolność żeglugi.  

W tym artykule przyjrzymy się trzem rejestrom dla jachtów do 24 metrów długości – Polski, Malty i Gibraltaru – tak, abyś mógł obrać właściwy kurs bez niespodzianek. 

Polska – rodzima bandera z ograniczonymi formalnościami i niskimi opłatami 

W sierpniu 2020 roku weszła w życie ustawa o rejestracji jachtów i innych jednostek pływających o długości do 24 m, która wprowadziła wiele zaskakujących zmian. Od tamtego momentu polska bandera stała się bardzo popularna i teraz powiewa na masztach w każdej marinie w basenie Morza Śródziemnego. Warto dodać, że z roku na rok liczba zarejestrowanych jachtów pod polską flagą rośnie, a nasz kraj staje się coraz bardziej popularnym wyborem wśród właścicieli jednostek pływających. 

Rejestracja w Polsce jest wydawana bezterminowo, co stanowi jeden z jej podstawowych atutów. W wielu krajach rejestracja jednostki pływającej wymaga jej cyklicznego odnawiania, często za dodatkową opłatą. W Polsce rejestracja jest dożywotnia, co sprawia, że armatorzy mogą cieszyć się spokojem przez wiele lat, bez potrzeby martwienia się o zbędne formalności. 

Dodatkowo, jachty rekreacyjne do 15 m długości są zwolnione z obowiązkowej inspekcji bezpieczeństwa i przeglądu technicznego. Jednak jachty rekreacyjne powyżej 15 m długości oraz wszelkie jednostki komercyjne podlegają obowiązkowi przeprowadzenia inspekcji bezpieczeństwa. Z tego względu polska flaga jest atrakcyjna zwłaszcza dla właścicieli mniejszych jednostek pływających, którzy nie muszą martwić się o dodatkowe koszty związane z przeglądami technicznymi. 

Co ważne, polska bandera nie nakłada na armatorów opłat tonażowych. Jest to rozwiązanie korzystne szczególnie dla właścicieli większych jednostek, ponieważ jest ona uzależniana od pojemności statku, a więc im większy jacht, tym wyższa opłata. Polska flaga pod tym względem również wypada znacznie korzystniej od rozwiązań funkcjonujących w innych krajach. 

Popularność polskiej flagi jest stosunkowo nowym zjawiskiem i z tego powodu nie jest ona tak „prestiżowa”, jak flaga maltańska czy brytyjska. Jednak coraz więcej armatorów dostrzega zalety polskiej rejestracji, doceniając jej proste, przyjazne zasady oraz brak zbędnych obciążeń finansowych.  

Malta – prestiżowy klucz do Morza Śródziemnego 

Proces rejestracji pod maltańską banderą jest zaprojektowany z myślą o wygodzie. Malta nie wprowadza restrykcji wiekowych dla jednostek, ale: 

  • statki starsze niż 10 lat, ale młodsze niż 15 lat muszą przejść inspekcję techniczną przeprowadzoną przez upoważnionego inspektora przed lub w ciągu miesiąca od tymczasowej rejestracji;
  • statki w wieku 15 lat i starsze muszą przejść inspekcję techniczną przeprowadzoną przez upoważnionego inspektora przed tymczasową rejestracją. 

Pierwszym krokiem w kierunku stałej rejestracji jest rejestracja tymczasowa na okres sześciu miesięcy. W tym czasie możesz legalnie pływać, ale musisz też przygotować komplet odpowiednich dokumentów. Jeśli nie zdążysz, możesz wnieść o przedłużenie tymczasowej rejestracji na kolejne sześć miesięcy. 

Po tym okresie następuje rejestracja stała, która jest ważna bezterminowo, ale wymaga opłacenia corocznego podatku tonażowego i innych opłat. W przypadku maltańskiej bandery nie ma sztywnych limitów czasowych – bandera zostaje z tobą tak długo, jak długo spełniasz wymagania, co czyni Maltę atrakcyjną dla długoterminowych właścicieli. 

Maltańska bandera to prestiżowy znak jakości. Jako największy rejestr morski w Europie i jeden z największych na świecie, Malta cieszy się reputacją „flag of confidence” powszechnie uznawaną i szanowaną przez władze portowe. Zapewnia to płynne przepływy i mniej przeszkód administracyjnych na wodach międzynarodowych.  

Wysokie standardy bezpieczeństwa sprawiają, że ubezpieczyciele chętnie akceptują maltańskie jachty, często oferując niższe stawki. Jako flaga Unii Europejskiej, daje dostęp do wód unijnych bez dodatkowych formalności. 

Gibraltar – tradycja brytyjskiej żeglugi 

Gibraltar – brytyjskie terytorium zamorskie, przyciąga właścicieli jachtów nie tylko strategicznym położeniem na styku Atlantyku i Morza Śródziemnego, reputacją wysokiej jakości rejestru, ale też prestiżem brytyjskiej flagi. Jako członek grupy Red Ensign, Gibraltar oferuje globalne uznanie i elastyczność, czyniąc go idealnym wyborem dla armatorów szukających bezpieczeństwa bez nadmiernej biurokracji. 

Jachty, bez względu na wiek, mogą być zarejestrowane w Gibraltar Yacht Registry (GYR), ale podstawowym wymogiem jest Przegląd Pomiaru Tonażu (Tonnage Measurement Survey), przeprowadzony przez jedną z sześciu uznanych przez GYR towarzystw klasyfikacyjnych. Oznacza to, że jednostka nie musi być skontrolowana w gibraltarskiej jurysdykcji. 

W Polsce taki obowiązek mają tylko jachty powyżej 24 m długości kadłuba, przez co rejestracja jachtu do 24 m długości jest o wiele łatwiejsza, tym bardziej, że wymiary można poświadczyć chociażby Deklaracją CE czy dokumentem przygotowanym przez stocznię na etapie budowy jachtu. 

Podobnie jak w przypadku Malty, Gibraltar oferuje dwa rodzaje rejestracji – tymczasową i pełną. Zaczyna się od tej pierwszej, która jest ważna przez trzy miesiące, z możliwością przedłużenia do maksymalnie sześciu miesięcy. Po tym możesz przejść do pełnej rejestracji, odnawialnej na 12, 24, 48 lub 60 miesięcy.  

Z prestiżem bandery, wiążą się koszty rejestracji: 

  • 232 GBP – wniosek o rejestrację jachtu,
  • 181 GBP – wniosek o tymczasową rejestrację jachtu,
  • 26 GBP – wniosek o coroczne przedłużenie ważności świadectwa rejestracji. 

Bandera Gibraltaru to nie tylko symbol – to prestiż Red Ensign, uznawany na całym świecie jako znak wysokiej jakości i zgodności z międzynarodowymi standardami morskimi, na równi z rejestrami brytyjskimi. Jako część Red Ensign, oferuje ochronę prawną opartą na dostępie do pomocy brytyjskich ambasad i konsulatów, łatwiejszych ubezpieczeń z niższymi stawkami oraz swobodę żeglugi po wodach międzynarodowych bez dodatkowych pozwoleń. 

Podsumowanie 

Wybór bandery dla jachtu to nie tylko kwestia symboliki, ale i istotny element strategiczny, który ma wpływ na koszty, formalności oraz komfort żeglugi. Polska flaga, dzięki prostym i korzystnym rozwiązaniom, zyskuje na popularności, oferując armatorom bezterminową rejestrację, brak podatków tonażowych oraz minimalne formalności. 

Z kolei flagi takie jak maltańska czy gibraltarska przyciągają właścicieli prestiżem i korzyściami związanymi z wysokimi standardami bezpieczeństwa i elastycznością w zakresie procedur.  

Wybór odpowiedniego rejestru zależy od indywidualnych potrzeb. W każdym przypadku warto przemyśleć wszystkie aspekty, aby podjąć najlepszą decyzję, która zapewni komfort i spokój na pokładzie. 

Jeśli potrzebujesz pomocy w rejestracji swojego jachtu – skontaktuj się z nami.

Więcej praktycznych informacji znajdziesz w naszym wcześniejszym artykule: „Rejestracja jachtu pod polską banderą – jak wygląda w praktyce?”

Rejestracja jachtu pod polską banderą – jak wygląda w praktyce?

Przyszłość polskiego sektora morskiego – wnioski z Forum Polska Morska w Szczecinie 

28 października 2025 r. w Morskim Centrum Nauki w Szczecinie odbyła się pierwsza edycja Forum Polska Morska, które zgromadziło liderów branży morskiej. Podczas wydarzenia poruszone zostały ważne tematy dotyczące rozwoju sektora morskiego, stoczniowego oraz bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej. 

Organizatorzy podzielili Forum na trzy eksperckie panele, w czasie których omówiono strategie repolonizacji polskiego sektora morskiego, bezpieczeństwo portów oraz zagrożenia związane z infrastrukturą morską. Podkreślano potrzebę rozwiązań, które zapewnią stabilny rozwój i ochronę krytycznej infrastruktury morskiej. Dyskutowano też o rozwoju polskiego przemysłu stoczniowego, pozyskiwaniu nowych kompetencji oraz rosnącej roli krajowych dostawców w łańcuchu produkcji. 

Wyzwania i szanse przed polskim przemysłem stoczniowym 

Paneliści, którzy reprezentowali sektor prywatny i publiczny, zgodnie podkreślali, że przyszłość polskich stoczni musi opierać się na współpracy i zrównoważonym rozwoju. Z racji silnej konkurencji ze strony chińskich stoczni, polski przemysł stoczniowy powinien postawić na innowacyjność i jakość. Dzięki temu pozostanie konkurencyjny na rynku międzynarodowym. Eksperci zgodzili się, że ważne dla sukcesu będą dobre kontrakty oraz stabilne umowy, które zapewnią długoterminowy rozwój i zatrudnienie. 

Kryzys za nami – czas na rozwój 

Istotnym akcentem dyskusji była kwestia pokonania kryzysów, które dotknęły przemysł stoczniowy w przeszłości. Eksperci zaznaczyli, że polskie stocznie mają już za sobą trudne okresy i dziś sektor stoczniowy rozwija się w odpowiednim kierunku. Dzięki dobremu zarządzaniu, rozwijającej się gospodarce oraz rosnącemu zapotrzebowaniu na nowoczesne jednostki, stocznie w Polsce mają sprzyjające warunki do dalszego rozwoju. Ważne będzie utrzymanie tego trendu poprzez kontynuację inwestycji w nowe technologie oraz wsparcie krajowych dostawców. 

Rola kancelarii prawnych w rozwoju przemysłu 

Paneliści, w tym Radosław Kowalczyk – Prezes Stoczni Szczecińskiej „Wulkan”, Andrzej Montwiłł – Prezes Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego, Daniel Opas – Prezes Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” oraz Marcin Ryngwelski – Prezes PGZ Stoczni Wojennej, niejednokrotnie podkreślali również istotną rolę kancelarii prawnych, takich jak nasza, dzięki którym możliwe będzie zapewnienie stabilności i bezpieczeństwa prawnego w branży stoczniowej. Wskazywali na to, jak ważne są odpowiednio dopracowane umowy, które chronią interesy przedsiębiorstw i umożliwiają dalszy rozwój. 

Eksperci zgodzili się, że sukces polskiego przemysłu stoczniowego nie zależy tylko od rozwoju technologicznego, ale także od stabilności prawnej, którą mogą zapewnić kancelarie specjalizujące się w przemyśle morskim. 

Podsumowanie 

Podczas tego wydarzenia, zarówno przedstawiciele sektora prywatnego, jak i publicznego, zgodnie podkreślali znaczenie współpracy, innowacji i zrównoważonego rozwoju. Polska stawia na silny, lokalny komponent w produkcji stoczniowej, który pozwoli na utrzymanie konkurencyjności na rynku międzynarodowym. Dobre zarządzanie, stabilność umów i odpowiednie wsparcie prawne to nieodłączne elementy, które pomogą polskim stoczniom nie tylko utrzymać pozycję na rynku, ale i rozwijać się w nadchodzących latach. 

Kancelarię reprezentowali Patryk Zbroja oraz Stanisław Kaup. Wzięli oni aktywny udział w panelach dyskusyjnych, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem prawnym z zakresu gospodarki morskiej.