10 lipca 2027 r. wchodzi w życie nowe unijne rozporządzenie AMLR. Dla wielu przedsiębiorców będzie to tylko kolejna data w kalendarzu regulacyjnym. Dla części rynku morskiego, offshore i jachtingowego będzie to jednak moment, w którym dotychczasowe podejście do AML przestanie wystarczać.
W tych zmianach nie chodzi wyłącznie o banki, instytucje płatnicze czy sektor finansowy. Nowe przepisy obejmują także podmioty działające na rynku dóbr wysokiej wartości, pośredników, doradców, niektóre struktury holdingowe, a pośrednio też tych przedsiębiorców, którzy formalnie nie są instytucjami obowiązanymi, ale uczestniczą w transakcjach finansowanych, obsługiwanych albo weryfikowanych przez podmioty objęte AML.
W praktyce oznacza to, że firmy z sektora jachtingu, gospodarki morskiej, offshore wind, stoczni, pośrednictwa, finansowania i obsługi jednostek pływających powinny już teraz sprawdzić, czy ich procedury AML odpowiadają nowym realiom. Rok do wejścia w życie nowych przepisów może z pozoru wydawać się długim okresem. Jednak przygotowanie albo aktualizacja procedur to proces, który wymaga czasu, decyzji zarządu, zaangażowania kilku działów i dobrego zrozumienia specyfiki działalności. Warto więc wcześniej przygotować się do nadchodzących zmian!
AMLR to nie jest zwykła nowelizacja
Dotychczas system AML w Unii Europejskiej opierał się przede wszystkim na dyrektywach, które państwa członkowskie wdrażały do prawa krajowego. W efekcie przepisy w poszczególnych państwach były do siebie podobne, ale nie identyczne. Dla przedsiębiorców działających transgranicznie oznaczało to konieczność poruszania się pomiędzy różnymi rozwiązaniami krajowymi.
AMLR zmienia dotychczasową praktykę. To rozporządzenie unijne, a więc akt stosowany bezpośrednio. Ma stworzyć jednolity standard AML dla całej Unii Europejskiej. Równolegle państwa członkowskie będą wdrażać dyrektywę AMLD6, która dotyczy m.in. organizacji nadzoru, rejestrów, jednostek analityki finansowej i krajowych mechanizmów współpracy.
Dla przedsiębiorcy praktyczny skutek jest prosty, bo nie wystarczy zastosować polskiej ustawy w sprawie AML tak jak dotychczas. Trzeba będzie sprawdzić, jak model działalności firmy wygląda na tle AMLR, jakie obowiązki wynikają bezpośrednio z rozporządzenia i które elementy procedur trzeba dostosować przed lipcem 2027 r.
Nad spójnością tego systemu ma czuwać nowy unijny nadzorca – Urząd ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy (AMLA) z siedzibą we Frankfurcie, który działa od lipca 2025 r. AMLA będzie bezpośrednio nadzorować ograniczoną grupę największych, transgranicznych instytucji finansowych, a wobec pozostałych podmiotów – koordynować pracę nadzorców krajowych i wydawać wiążące standardy techniczne.
Kogo w branży morskiej dotkną zmiany
Nie każda firma morska automatycznie stanie się instytucją obowiązaną. To byłby zbyt daleko idący wniosek. Ale błędem byłoby także przyjęcie, że AMLR dotyczy wyłącznie banków i kancelarii.
Nowe regulacje są istotne przede wszystkim dla podmiotów, które uczestniczą w transakcjach dotyczących aktywów wysokiej wartości, pośredniczą w ich sprzedaży, pomagają organizować finansowanie, tworzą struktury właścicielskie albo obsługują klientów z jurysdykcji podwyższonego ryzyka.
W praktyce na pierwszym planie pojawiają się podmioty, które AMLR wprost obejmuje jako instytucje obowiązane: brokerzy jachtowi, dealerzy i pośrednicy w sprzedaży jednostek pływających, doradcy, prawnicy i księgowi obsługujący takie transakcje.
Osobna grupa to podmioty, których AMLR formalnie nie wymienia, ale które i tak odczują nowe standardy – ponieważ banki, ubezpieczyciele i inwestorzy zaczną wymagać od nich takiej samej jakości dokumentacji, jaką muszą przedstawiać instytucje obowiązane. Tutaj warto wymienić instytucje, które zarządzają jachtami, shipbrokerów, podmioty obsługujące finansowanie zakupu jednostek i firmy, które uczestniczą w dużych projektach offshore wind.
Będą one odczuwać skutki nowych przepisów, ponieważ banki, ubezpieczyciele, leasingodawcy, fundusze, inwestorzy i kontrahenci zaczną wymagać od nich bardziej szczegółowych informacji o właścicielach, źródle finansowania, strukturze grupy, sankcjach, beneficjentach rzeczywistych i ryzyku jurysdykcyjnym.
To jest właśnie obszar, w którym compliance staje się elementem przewagi konkurencyjnej. Firma, która potrafi szybko odpowiedzieć na pytania banku, inwestora albo kontrahenta, ma po prostu większą zdolność do zamykania transakcji.
Gdzie największa ekspozycja na AML
Jachting jest sektorem, w którym ryzyka AML są najbardziej widoczne. Wysoka wartość aktywa, mobilność jednostki, międzynarodowe struktury własnościowe, spółki celowe, fundacje prywatne, finansowanie z różnych jurysdykcji, zmiana bandery, korzystanie z pośredników. To wszystko powoduje, że transakcje jachtowe są dla regulatorów naturalnym obszarem zainteresowania.
AMLR wprowadza szczególne znaczenie transakcjom dotyczących jednostek pływających o bardzo wysokiej wartości. W praktyce sprzedaż jachtu nabywanego dla celów prywatnych i niekomercyjnych może oznaczać obowiązki raportowe, weryfikacyjne i dokumentacyjne dla podmiotów uczestniczących w transakcji.
Dla brokera, dealera, stoczni albo kancelarii obsługującej taką transakcję kluczowe będzie nie tylko ustalenie, kto formalnie kupuje jednostkę, ale kto jest jej rzeczywistym beneficjentem. Jeżeli nabywcą jest spółka zarejestrowana w innej jurysdykcji, pytanie nie kończy się na odpisie z rejestru. Trzeba zrozumieć, kto kontroluje strukturę, skąd pochodzi finansowanie, czy występuje osoba zajmująca eksponowane stanowisko polityczne, czy istnieje ryzyko sankcyjne, czy transakcja odpowiada znanemu profilowi klienta.
W jachtingu problemem nie jest sama wysoka wartość. Problemem jest połączenie wysokiej wartości z prywatnym charakterem nabycia, transgranicznością i możliwością ukrycia właściciela za strukturą korporacyjną.
Kiedy zaczyna się obowiązek
W praktyce warto rozróżnić dwa progi. Standardowe środki należytej staranności obejmują każdą transakcję okazjonalną podmiotu zobowiązanego od 10 000 EUR oraz każdą nową relację gospodarczą – niezależnie od wartości jachtu. Dopiero sprzedaż jednostki o wartości co najmniej 7,5 mln EUR, nabywanej do celów niekomercyjnych, uruchamia dodatkowy obowiązek – zgłoszenie transakcji do GIIF, i to jeszcze przed jej zawarciem.
To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Broker, który obsługuje transakcję poniżej progu raportowania, łatwo może uznać, że AMLR go nie dotyczy. Tymczasem obowiązek CDD – w tym identyfikacja beneficjenta rzeczywistego przy progu 25% udziałów lub głosów – powstaje dużo wcześniej i dotyczy każdej relacji z klientem, nie tylko transakcji ponadprogowych. Pisaliśmy o tym szerzej w poprzednich artykułach z tej serii – Raportowanie, limity i czerwone flagi – co broker i dealer powinni wiedzieć o każdej transakcji.
Znaczenie praktyczne będą miały struktury właścicielskie, jurysdykcje rejestracji, finansowanie transakcji, relacje z podmiotami z państw trzecich, sankcje oraz tzw. red flags związane z trasami, ładunkiem, zmianą bandery, pośrednikami i nietypowym sposobem płatności.
Szczególnie wrażliwe będą sytuacje, w których kontrahent działa przez kilka spółek pośrednich, korzysta z jurysdykcji o ograniczonej przejrzystości, zmienia strukturę właścicielską tuż przed transakcją, nalega na nietypowe płatności albo unika przedstawienia dokumentów dotyczących beneficjenta rzeczywistego.
W praktyce AML i sankcje nie są tym samym, ale w gospodarce morskiej coraz częściej będą analizowane razem. Dotyczy to zwłaszcza armatorów, agentów portowych, shipbrokerów, operatorów technicznych, dostawców usług serwisowych, bunkrowania, czarterów oraz obsługi podmiotów powiązanych z jurysdykcjami wysokiego ryzyka.
Offshore wind to inny profil ryzyka, ale większa skala
W offshore wind ryzyko AML wygląda inaczej niż w jachtingu, czy w gospodarce morskiej. Tu nie chodzi zwykle o jedną prywatną transakcję zakupu jednostki. Chodzi o projekty warte setki milionów albo miliardy euro, finansowanie projektowe, konsorcja, spółki celowe, dostawców z wielu krajów, podwykonawców, finansowanie publiczne, kontrakty różnicowe, środki unijne i złożone łańcuchy dostaw.
Deweloper offshore wind, generalny wykonawca albo dostawca komponentów może nie być klasyczną instytucją obowiązaną w rozumieniu AML. Ale w praktyce i tak będzie musiał odpowiadać na pytania banków, inwestorów, instytucji finansujących, partnerów konsorcjum i kontrahentów. Pytania te będą dotyczyć beneficjentów rzeczywistych, struktury grupy, źródeł finansowania, sankcji, podmiotów powiązanych, jurysdykcji i zgodności łańcucha dostaw z wymaganiami compliance.
W projektach offshore wind szczególnie ważne są trzy obszary. Po pierwsze, ustalenie beneficjentów rzeczywistych w strukturach joint venture i project finance. Po drugie, due diligence dostawców i podwykonawców, zwłaszcza gdy wchodzą do łańcucha dostaw przez pośredników. Po trzecie, sankcje i ryzyka związane z technologią, transportem morskim, jednostkami serwisowymi oraz podmiotami z państw trzecich. To jest po prostu AML wdrożony w model biznesowy projektu.
Stocznie i sektor remontowy
Stocznie i podmioty serwisowe powinny potraktować AMLR bardzo praktycznie. W zależności od modelu działalności mogą uczestniczyć w budowie, sprzedaży, remoncie, przebudowie albo wyposażeniu jednostek o bardzo wysokiej wartości. Status prawny bywa tu różny: stocznia sprzedająca nowo zbudowaną jednostkę bezpośrednio klientowi z dużym prawdopodobieństwem mieści się w definicji handlu dobrami wysokiej wartości. Stocznia świadcząca wyłącznie usługę remontową czy przebudowy nie zawsze będzie kwalifikowana tak samo jednoznacznie – tym bardziej warto, żeby taki podmiot miał własną, udokumentowaną ocenę swojego statusu, zamiast zakładać go automatycznie. Mogą też obsługiwać klientów zagranicznych, działać przez pośredników, przyjmować płatności od podmiotów innych niż bezpośredni klient albo realizować prace dla jednostek o niejasnej strukturze właścicielskiej.
Największe ryzyka dla stoczni to brak wiedzy, kto faktycznie stoi za klientem, przyjmowanie środków od podmiotów trzecich bez wyjaśnienia ekonomicznego sensu takiej konstrukcji, obsługa jednostek powiązanych z jurysdykcjami wysokiego ryzyka, brak procedury sankcyjnej oraz brak jasnego mechanizmu eskalacji, gdy pracownik widzi coś nietypowego.
W tym sektorze procedura AML nie może być dokumentem napisanym wyłącznie dla wąskiego grona odbiorców. Musi być zrozumiała dla działu sprzedaży, finansów, zarządu, project managerów i osób odpowiedzialnych za kontakt z klientem.
Jak przygotować firmę do AMLR przed 2027 r.
Pierwszy krok to kwalifikacja prawna. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy firma będzie instytucją obowiązaną w rozumieniu AMLR, czy też nie jest objęta bezpośrednio, ale funkcjonuje w otoczeniu, w którym obowiązki AML będą przenoszone kontraktowo przez banki, inwestorów, brokerów albo klientów.
Drugi krok to mapa ryzyk. Nie wystarczy ogólna ocena ryzyka skopiowana z wzoru. Firma powinna przeanalizować swoje transakcje, typy klientów, jurysdykcje, sposób płatności, pośredników, łańcuch dostaw, strukturę grupy i transakcje o podwyższonej wartości. Inaczej wygląda ryzyko brokera jachtowego, inaczej stoczni, inaczej agenta portowego, a jeszcze inaczej spółki w projekcie offshore wind.
Trzeci krok to ustalenie procedury identyfikacji beneficjenta rzeczywistego. W branży morskiej to często najtrudniejszy element. Klientem może być spółka celowa, holding, fundacja prywatna, trust albo podmiot zarejestrowany poza Unią Europejską. Procedura powinna jasno wskazywać, jakie dokumenty są wymagane, kiedy żąda się wyjaśnień, kiedy potrzebna jest analiza prawna, a kiedy relacji nie należy rozpoczynać.
Czwarty krok to źródło pochodzenia środków i majątku. W transakcjach wysokiej wartości sama informacja, że środki pochodzą z rachunku bankowego, może nie wystarczyć. Trzeba rozumieć ekonomiczne źródło finansowania, zwłaszcza gdy płatność pochodzi od podmiotu trzeciego, finansowanie jest mieszane albo struktura transakcji nie ma oczywistego uzasadnienia biznesowego.
Piąty krok to sankcje. W sektorze morskim weryfikacja sankcyjna nie może ograniczać się do wpisania nazwy klienta do wyszukiwarki. Powinna obejmować beneficjentów rzeczywistych, podmioty powiązane, statek lub jacht, banderę, porty, trasę, ładunek, finansowanie i pośredników. W wielu sprawach to właśnie sankcje, a nie klasyczne AML, będą pierwszym sygnałem ryzyka.
Szósty krok to dokumentacja decyzji. W AML nie wystarczy podjąć rozsądną decyzję. Trzeba jeszcze umieć wykazać, dlaczego była rozsądna w danym momencie. Dlatego firma powinna dokumentować analizę klienta, wyniki screeningu, ocenę ryzyka, pytania zadane klientowi, odpowiedzi, decyzję o kontynuowaniu relacji albo jej odmowie.
Siódmy krok to szkolenia i odpowiedzialność wewnętrzna. Procedura AML działa tylko wtedy, gdy pracownicy wiedzą, kiedy mają jej użyć. Dla przykładu: dział sprzedaży musi rozumieć, dlaczego pewnych dokumentów trzeba żądać przed podpisaniem umowy, a dział finansowy musi wiedzieć, co zrobić z nietypową płatnością.
Przygotowanie a wdrożenie procedury
W wielu firmach AML trafia do działu prawnego lub zarządu, ponieważ rozumiane jest przez pryzmat przepisów. Może też trafić do działu compliance, bo AML to procedura. W efekcie powstaje dokument, który formalnie istnieje, ale nie działa w praktyce.
Dobrze wdrożony AML wymaga współpracy obu funkcji. Prawnik powinien odpowiedzieć na pytanie, czy firma jest instytucją obowiązaną, jakie przepisy mają zastosowanie, jakie obowiązki wynikają z AMLR, jak rozumieć beneficjenta rzeczywistego, kiedy można odmówić transakcji i kiedy pojawia się obowiązek zgłoszenia. Compliance powinien przełożyć to na codzienny proces: formularze, checklisty, obieg informacji, szkolenia, monitoring, screening i archiwizację dokumentów.
Najwięcej problemów pojawia się na styku. Rodzą się wtedy pytania:
- Czy dana transakcja jest podejrzana?
- Czy klient unika ujawnienia beneficjenta rzeczywistego, czy po prostu ma skomplikowaną strukturę?
- Czy płatność od podmiotu trzeciego ma sens gospodarczy?
- Czy można kontynuować relację po negatywnym wyniku screeningu?
To są pytania jednocześnie prawne i wdrożeniowe.
Dlatego w branży morskiej procedura AML powinna być pisana przez prawnika, który rozumie sektor, ale wdrażana tak, aby realnie działała w firmie.
Jak możemy pomóc
W tym przypadku rola prawnika nie polega na przygotowaniu kolejnego dokumentu do segregatora. W AML dokument jest dopiero początkiem. Celem jest stworzenie systemu, który pozwala firmie bezpiecznie prowadzić działalność, zamykać transakcje, odpowiadać na pytania banków i inwestorów oraz ograniczać ryzyko odpowiedzialności.
W pierwszej kolejności trzeba ustalić, czy dany model działalności podlega AMLR i jakie obowiązki będą miały zastosowanie. Konieczna jest analiza struktury transakcji, typów klientów, jurysdykcji, sposobu płatności, roli pośredników i rzeczywistego profilu ryzyka. Następnie należy przygotować lub zaktualizować ocenę ryzyka i procedurę AML.
Z doświadczenia wiemy, że innej procedury potrzebuje broker jachtowy, innej stocznia, innej agent portowy, innej spółka uczestnicząca w projekcie offshore wind.
Wspieramy klientów również przy weryfikacji beneficjentów rzeczywistych, analizie struktur offshore, przygotowaniu checklist KYC, procedur sankcyjnych, wzorów oświadczeń, klauzul umownych i zasad eskalacji. Pomagamy także w sytuacjach trudnych, gdy na przykład klient odmawia ujawnienia informacji, gdy pojawia się alert sankcyjny, gdy bank blokuje transakcję albo gdy zarząd potrzebuje szybkiej, udokumentowanej decyzji prawnej.
Wreszcie prowadzimy szkolenia dla zarządów, działów sprzedaży, finansów i compliance. W sektorze morskim szkolenie AML nie może być ogólnym wykładem o praniu pieniędzy. Musi dotyczyć rzeczywistych przypadków: jachtu kupowanego przez spółkę celową, płatności od podmiotu trzeciego, klienta z jurysdykcji wysokiego ryzyka, zmiany bandery, czarteru z nietypowym pośrednikiem, dostawcy w projekcie offshore wind albo transakcji, której bank nie chce obsłużyć bez dodatkowych wyjaśnień.
2027 jest bliżej niż się wydaje
Największym błędem byłoby czekanie do lipca 2027 r. AMLR wymaga przygotowania procesów, dokumentów, zespołu i sposobu myślenia o ryzyku. Tego nie da się zrobić skutecznie w ostatnim tygodniu przed wejściem przepisów w życie.
Dla firm z branży morskiej, offshore i jachtingowej nowe przepisy są nie tylko obowiązkiem regulacyjnym. Są także testem dojrzałości organizacyjnej. Klienci, banki, inwestorzy i partnerzy będą coraz częściej oczekiwać, że firma potrafi wykazać, kogo obsługuje, skąd pochodzą środki, kto stoi za strukturą właścicielską i jakie ryzyka zostały zbadane przed zawarciem transakcji.
AML nie powinien blokować biznesu. Dobrze zaprojektowany AML pozwala go prowadzić bezpieczniej, szybciej i z większą wiarygodnością wobec rynku.
Dlatego przygotowania do AMLR warto zacząć od prostego pytania – czy nasza firma potrafiłaby dziś wyjaśnić regulatorowi, bankowi albo inwestorowi, dlaczego uznała daną transakcję za bezpieczną?
Jeżeli odpowiedź nie jest oczywista, to jest właściwy moment, aby uporządkować procedury.





