Widmo garsonki
Pamiętam, że kiedy dostałam się na aplikację, jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiłam było kupno dwóch marynarek. Założyłam, że pojawiając się w sądzie bez togi (pod którą można schować prawie wszystko), muszę wyglądać poważnie i elegancko. Marynarka była więc obiektywnie dobrym rozwiązaniem. I tak, bez szczególnego entuzjazmu, eksploatowałam te swoje nabytki i zastanawiałam się, co dalej. Czy wkrótce czeka mnie wyprawa na zakupy po klasyczną garsonkę, najlepiej w kolorze tak neutralnym, że wręcz niewidocznym?! Bo przecież w todze cały czas siedzieć nie będę…
Myśl ta – osobie, która pod koniec liceum i na początku studiów hołdowała raczej garderobie hippisowsko-grunge’owej – nie była szczególnie bliska. Pamiętam nawet rozmowę ze starszą koleżanką, sędzią. Pytałam ją czy zawsze ubiera się w kostiumy, eleganckie bluzki i buty na obcasie. Odpowiedziała, że nie, ale stara się jednak zachować minimum elegancji. To było 20 lat temu.
W garniturach
Od tamtej pory dużo się zmieniło w kontekście tego, co można, jak i w jakich okolicznościach (np. białe sneakersy do muślinowej sukienki czy jeansy w operze). Oczywiście, że wszyscy prawnicy i prawniczki w filmach i serialach nadal ubierają garnitury, kostiumy, stukające buty, a gdyby można przez ekran wyczuć zapach, z pewnością byłby niezapomnianie intensywny.
W końcu to poważna praca, więc elegancki ubiór, którym pokazujemy szacunek do otoczenia i sobie też przy okazji dodajemy więcej powagi.
Jednak ubiór prawnika to kwestia, jak większości tematów w naszym życiu, zdrowego rozsądku. I nade wszystko wyczucia sytuacji. Dlatego adwokat może, a czasami wręcz nie powinien być w garniturze, a radca prawna w kostiumie i butach na obcasie.
Prawnik w stoczni
Dylematy garderobiane przez wiele lat nie istniały. Prawnik siedział za biurkiem, przyjmował klientów, wysłuchiwał ich cierpliwie, doradzał, szedł do sądu czy prokuratury. Wzbudzał respekt, podziw, szacunek, a jego nienaganny wygląd tylko je potęgował.
Zmienił się jednak sposób postrzegania prawnika i nade wszystko, oczekiwania klienta. Coraz częściej wychodzimy z kancelarii – idziemy na plac budowy, do hali stoczniowej, jedziemy na targi. Jesteśmy partnerami i doradcami klienta, którzy z pozycji zza biurka niewiele pomogą i równie mało zrozumieją. Oczywiste jest więc, że do stoczni nie wybierzemy się w garniturze, który za chwilę może być cały w smarze.
O czym zawsze pamiętać
Rola prawnika, która w ostatnich latach dość mocno ewoluowała, to jedno. Nasze przeświadczenie o tym, co i kiedy wypada włożyć, to kolejny temat. Do tego dochodzi inny ważny aspekt – jak ja się czuję ze swoim ubiorem.
Czy są więc uniwersalne zasady dotyczące dress code’u prawników?
Po pierwsze, okaż swoim ubiorem szacunek do klienta – bądź czysty, schludny i zadbany. Wydaje się, że tu nic nie trzeba tłumaczyć. Ale czasami zapach potu jednej osoby jest w stanie wypełnić całkiem sporą przestrzeń i zdekoncentrować najbardziej skupionych. I nie, to nie jest oczywiste, że prawnik dba o higienę, bo jest prawnikiem. Na marginesie, czysty komputer i komórka to też dbałość o higienę.
Po drugie, niechlujny prawnik sprawia wrażenie niekompetentnego takiego, który jednak trochę nie panuje nad swoim życiem, obowiązkami i zadaniami. Dlaczego więc klient ma uwierzyć, że zapanuje nad jego sprawą?
Po trzecie, dostosuj swój ubiór do sytuacji – nie bądź overdressed ani underdressed. Nie przesadzaj z elegancją po to, żeby zaimponować lub zrobić wrażenie, np. na robotnikach na budowie ani ze zbytnim luzem, kiedy idziesz na negocjacje, od których zależą losy firmy Twojego klienta. To ważne, bo nieadekwatnym ubiorem możemy wprawić klienta co najmniej w zakłopotanie. Albo podświadomie być odebrani jako osoby, które nie rozumieją tematu. I naprawdę nie tylko nasze zachowanie, ale i nasz wygląd mogą dać klientowi do myślenia, czy aby na pewno dobrze wybrał prawnika.
Po czwarte – ale to już moja, nie wiem czy uniwersalna, zasada – ubierz się tak, żeby tobie było wygodnie. Pamiętaj o stosowności ubioru do sytuacji, ale nie katuj się ołówkową spódnicą, której w życiu byś nie założyła, bo będziesz całą rozmowę z klientem myślała głównie o tym, jak ci w niej niewygodnie. Spodnie są też ok. Nie obrazisz klienta swoim wyglądem, kiedy nie będziesz dusić się w krawacie, za to przyjdziesz w golfie i marynarce.
I na koniec – nie odurzaj klienta swoimi perfumami!
A jeśli nie masz spotkania i cały dzień piszesz odpowiedź na apelację, a naprzeciwko ciebie siedzi kolega? Zastosuj się do dress code’u twojej kancelarii i pamiętaj, że swoim wyglądem, zapachem i zachowaniem okazujesz szacunek do otoczenia. Weź też pod uwagę przypadkowy kontakt z niezapowiedzianym klientem czy z takim, który czeka na spotkanie z innym prawnikiem w kancelarii. Ubierz się więc wygodnie, ale nie jak na działkę czy biwak.
Naszą wartością jest bezpieczeństwo
W końcu jesteś w pracy. I jesteś prawnikiem, który ma swojemu klientowi dać poczucie bezpieczeństwa. I choć może nie dla wszystkich to oczywiste – również swoim ubiorem.
adwokatka
Specjalizuje się w bieżącej obsłudze i doradztwie korporacyjnym polskich i zagranicznych przedsiębiorców, od wyboru formy prowadzonej działalności, poprzez jej rejestrację, po likwidację. Czytaj więcej
Potrzebujesz
wsparcia
w tym temacie?
Skorzystaj z naszego doświadczenia.
Skontaktuj się z nami.
Pozostałe publikacje
Różnice pokoleniowe czy stereotypy?
Publikacje / 11 września 2026
