Na przełomie 2025 i 2026 r. morska energetyka wiatrowa w USA stała się jednym z najgorętszych tematów na styku energetyki, bezpieczeństwa i prawa kontraktowego. Administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła nagłe wstrzymanie „pause” części dużych projektów offshore wind, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego – przede wszystkim na ryzyko zakłóceń pracy radarów i zdolności obronnych. Decyzja uderzyła w projekty będące już w budowie, z zawartymi umowami, zakontraktowanymi dostawami i uruchomionym finansowaniem. 

Cios w offshore wind 

Według oficjalnych komunikatów rządowych moratorium objęło kilka farm planowanych i realizowanych u wybrzeży Nowego Jorku, Nowej Anglii i Wirginii – w tym projekty rozwijane przez największych globalnych graczy sektora, takich jak Equinor i Ørsted.  

W praktyce chodziło o inwestycje, które przeszły już długotrwałe procesy licencyjne, środowiskowe i uzgodnienia z administracją federalną, a także zabezpieczyły wielomiliardowe kontrakty na turbiny, statki instalacyjne i przyłącza.  

Jako uzasadnienie decyzji wskazano nowe analizy, które dotyczyły wpływu dużych farm wiatrowych na systemy radarowe, w tym wojskowe i lotnicze. Zwracano uwagę na zjawisko tzw. clutteru radarowego – zakłóceń powodowanych przez obracające się łopaty turbin, które mogą utrudniać odróżnienie sygnałów pochodzących od realnych obiektów (samolotów, śmigłowców, dronów) od „szumu” generowanego przez farmę. Podnoszono też, że rozwój offshore wind w najbardziej newralgicznych rejonach wschodniego wybrzeża może kolidować z trasami podejść do baz wojskowych i korytarzy monitorowanych przez systemy wczesnego ostrzegania.  

W tle pozostawał fakt, że część analiz miała charakter niejawny, co ograniczało możliwość merytorycznej polemiki po stronie inwestorów. 

Jednak to polityczny kontekst decyzji był tu najważniejszy. Morska energetyka wiatrowa była jednym z filarów transformacji energetycznej poprzedniej administracji (Joe Bidena), a kontrakty na budowę farm wspierane przez system aukcji i długoterminowych umów odbioru energii. Nowa administracja wielokrotnie publicznie krytykowała energetykę z offshore wind, podnosząc tak kwestie estetyczne i środowiskowe, jak i koszty dla odbiorców. Wstrzymanie projektów offshore wpisało się w ten szerszy zwrot polityczny – wykorzystano instrument bezpieczeństwa narodowego, który tradycyjnie kojarzy się z kontrolą inwestycji zagranicznych czy ochroną infrastruktury krytycznej, aby zatrzymać projekty uznawane wcześniej za strategiczne dla transformacji energetycznej. 

Reakcja rynku i władz lokalnych była natychmiastowa. Stany silnie zaangażowane w rozwój offshore – zwłaszcza Nowy Jork i niektóre stany Nowej Anglii – wskazywały, że po stronie publicznej zainwestowano już znaczne środki w infrastrukturę portową, sieci przesyłowe i programy wsparcia lokalnych łańcuchów dostaw. Deweloperzy akcentowali natomiast, że decyzja przyszła po latach uzgodnień z federalnymi agencjami, w tym z wojskiem, i że dotychczasowe pozwolenia uwzględniały kwestie bezpieczeństwa. W przestrzeni publicznej pojawił się więc mocny argument o naruszeniu zasady zaufania do państwa: skoro inwestor realizuje projekt zgodnie z wydanymi decyzjami i w oparciu o sygnały polityki publicznej, to nagły zwrot o 180 stopni w końcowej fazie przygotowania lub na etapie budowy rodzi pytanie o granice ryzyka regulacyjnego. 

Odpowiedź inwestorów 

W odpowiedzi na federalne „pause” inwestorzy i część stanów skierowali sprawy do sądów federalnych, domagając się przede wszystkim środków tymczasowych, a więc zgody na kontynuowanie prac na czas procesu (zabezpieczenie). Argumentowano, że zatrzymanie projektów choćby na kilka miesięcy może przekreślić ich bankowalność: wygasają kontrakty na dostawy i usługi, rosną koszty finansowania, a przemodelowanie harmonogramu często wymaga uzgodnień z wieloma podmiotami (operatorami sieci, portami, dostawcami turbin).  

Pierwsze rozstrzygnięcia sądowe zapadły już na początku 2026 r. W sprawach, które dotyczyły projektów rozwijanych przez największych graczy sądy federalne przychyliły się do wniosków o zabezpieczenie i wydały tymczasowe nakazy zezwalające na wznowienie prac. I to mimo formalnie obowiązującego „pause”. Sędziowie wskazywali m.in., że inwestorzy uprawdopodobnili naruszenie przepisów proceduralnych przy podejmowaniu decyzji przez administrację, a także ryzyko nieodwracalnej szkody dla projektów, gdyby przestój się przedłużał. Bezpieczeństwo narodowe nie jest jedyną wartością, którą należy brać pod uwagę – znaczenie ma też stabilność otoczenia prawnego, rozwój czystej energii i przewidywalność działań państwa wobec podmiotów, które od lat współpracują z nim przy realizacji polityk publicznych. 

Co dalej 

W efekcie powstał niejednoznaczny stan: z jednej strony obowiązuje polityczna decyzja administracji federalnej o wstrzymaniu dużej części projektów offshore wind, z drugiej – konkretne inwestycje mogą toczyć się dalej dzięki ochronie sądowej. To napięcie między władzą wykonawczą a sądowniczą oraz między deklarowanym bezpieczeństwem narodowym a ochroną uzasadnionych interesów inwestorów, tworzy tło, na którym trzeba na nowo przemyśleć kontraktowe podejście do ryzyka działania państwa – także w europejskich i polskich projektach infrastrukturalnych. 

Tło polityczne jest równie istotne jak prawne. Morska energetyka wiatrowa była jednym z filarów transformacji energetycznej poprzedniej administracji.  

Nowa ekipa nie tylko zmieniła akcenty polityki energetycznej, ale także wykorzystała instrumenty bezpieczeństwa narodowego, które tradycyjnie kojarzą się raczej z obronnością niż z inwestycjami infrastrukturalnymi. Dla uczestników rynku – także w Europie – to mocny sygnał: nawet jeśli projekt jest „zielony”, wspierany publicznie i ma szeroką akceptację na etapie planowania, nie oznacza to, że jest odporny na późniejszy zwrot polityczny.  

Wnioski dla polskich firm w branży offshore wind 

Na tym tle rodzi się szersze pytanie: co z tym zrobić w kontraktach? Jak przygotować się – również w Polsce – na scenariusz, w którym to nie technologia się nie sprawdza, ale państwo nagle naciska „stop”? 

Ryzyko państwa jako osobna kategoria 

W wielu kontraktach infrastrukturalnych ryzyka dzieli się na techniczne, finansowe i organizacyjne, a wszystko, co „nieprzewidywalne”, wrzuca się do worka „siła wyższa”. Problem w tym, że działanie państwa – nawet nagłe, politycznie motywowane czy kontrowersyjne prawnie – rzadko jest tym samym, co huragan czy trzęsienie ziemi. 

Warto więc traktować „ryzyko państwa” jako odrębną kategorię i opisywać je wprost, np.: 

  • decyzje cofające pozwolenia, koncesje, umowy przyłączeniowe,
  • wstrzymanie wykonania umów dzierżawy lub umów z podmiotami publicznymi,
  • wprowadzenie moratoriów, zakazów, nowych wymogów technicznych czy środowiskowych, które w praktyce zatrzymują projekt. 

To pozwala od początku zadać sobie konkretne pytania: czy takie zdarzenie ma być traktowane jak coś, za co żadna ze stron nie odpowiada, czy raczej jako ryzyko przypisane wyraźnie inwestorowi (bo to on czerpie główną korzyść z relacji z państwem)? Czy wykonawca ma prawo do dodatkowego wynagrodzenia, czy tylko do czasu? 

Scenariusze „pauzy”: co się dzieje dzień po decyzji 

Praktycznym ćwiczeniem przy pisaniu kontraktu jest wyobrażenie sobie pierwszych 30 dni po decyzji organu zatrzymującej projekt. Kto co robi? Jakie są obowiązki informacyjne? Co się dzieje z placem budowy i personelem? 

W umowie warto rozważyć np.: 

  • obowiązek natychmiastowego zawiadomienia drugiej strony o decyzji organu i przekazania dokumentów,
  • automatyczne zawieszenie wykonywania określonych obowiązków (np. robót budowlanych) na czas oceny skutków decyzji,
  • procedurę „crisis meeting” – obowiązkowe spotkanie/komitet stron w określonym terminie (np. 7 dni) w celu ustalenia planu działania,
  • tymczasowe zasady wynagradzania w okresie pauzy (np. wynagrodzenie za gotowość, wynagrodzenie kosztowe bez marży, brak wynagrodzenia, jeśli przestój jest bardzo krótki).

Chodzi o to, by kontrakt nie milczał w najważniejszym momencie – gdy decyzja organu już zapadła, a strony muszą natychmiast podjąć dziesiątki praktycznych decyzji. 

Elastyczność zamiast jednego wielkiego „rozwiązania umowy” 

Tradycyjne podejście bywa czarno-białe: jeśli zdarzy się coś poważnego i trwałego, strona X może odstąpić od umowy. Przykład amerykański sugeruje jednak, że realne sytuacje są bardziej złożone: 

  • czasem decyzja państwa jest tymczasowa,
  • czasem daje się projekt zmodyfikować technicznie lub lokalizacyjnie,
  • czasem część zakresu robót można kontynuować (np. prace lądowe, przyłączeniowe), a część trzeba wstrzymać.

Warto więc budować w kontrakcie ścieżkę stopniową: 

  1. krótka pauza i wspólna analiza,
  2. możliwość częściowej zmiany zakresu (variation), zmiany harmonogramu i korekty wynagrodzenia,
  3. dopiero w sytuacji długotrwałej lub definitywnej blokady – prawo odstąpienia i mechanizm rozliczenia (w tym zasady rozliczenia nakładów, materiałów, zamówień u poddostawców). 

Takie podejście zwiększa szanse, że projekt da się „uratować” w zmienionej formie, zamiast od razu przechodzić w tryb sporów o odszkodowanie. 

Środki tymczasowe jako element strategii, a nie panika na końcu 

Spór wokół amerykańskich farm pokazał, że środki tymczasowe mogą realnie zmienić bieg wydarzeń: to dzięki nim część projektów nie stanęła na długie miesiące. To ważna lekcja dla projektów w innych jurysdykcjach. 

Na etapie kontraktu i przygotowania projektu można zawczasu: 

  • zidentyfikować, jakie roszczenia mogą podlegać zabezpieczeniu (np. zakaz wstrzymania określonych działań przez podmiot publiczny, nakaz kontynuowania części prac),
  • zadbać, by dokumentacja projektowa, raporty techniczne i harmonogramy były prowadzone tak, aby łatwo było wykazać „nieodwracalną szkodę” w razie przestoju,
  • uzgodnić zasady współdziałania stron przy ewentualnych wnioskach o zabezpieczenie (np. kto występuje jako wnioskodawca, kto dostarcza dane, jak dzielone są koszty).
  • Innymi słowy: zamiast traktować środki tymczasowe jako desperacki ruch na końcu, warto widzieć je jako zaplanowany element strategii kontraktowo–procesowej w projektach wysokiego ryzyka regulacyjnego. 

Łańcuch umów  

Duże projekty offshore i inne inwestycje infrastrukturalne to nie jedna umowa, lecz całe drzewo kontraktów: inwestor – generalny wykonawca – podwykonawcy – dostawcy specjalistycznych usług i sprzętu. Ryzyko decyzji państwa powinno być spójnie rozprowadzone w dół tej struktury. 

Jeśli w głównej umowie przewidziano mechanizmy zawieszenia, zmiany wynagrodzenia czy odstąpienia w razie decyzji organu, a w umowach z podwykonawcami się o tym nie wspomina, powstaje niebezpieczna asymetria. Generalny wykonawca może znaleźć się między młotem a kowadłem: bez płatności z góry, ale z twardymi zobowiązaniami w dół. 

Dlatego przy projektowaniu łańcucha umów warto zadbać o: 

  • konsekwentne przenoszenie (flow-down) klauzul dotyczących działania państwa,
  • spójne definicje zdarzeń (co to jest „governmental act”, „change in law” itd.),
  • jasne reguły aktualizacji harmonogramów i wynagrodzenia na każdym poziomie, gdy pojawia się decyzja organu.

Podsumowanie 

Historia amerykańskiego offshore wind przypomina, że w projektach infrastrukturalnych coraz częściej to nie natura, lecz państwo jest najsilniejszym „żywiołem”.  

Kontrakt, który poważnie traktuje ryzyko decyzji publicznych – od definicji, przez procedury, po zabezpieczenia – nie gwarantuje braku sporów, ale daje stronom przynajmniej mapę działania, gdy niespodziewany „stop” zamienia się w codzienny problem biznesowy. 

Więcej bieżących spostrzeżeń autora na temat rynku offshore wind i ryzyka kontraktowego znajdziesz na portalu LinkedIn

Jakub Cieśla

Jakub Cieśla

aplikant radcowski

Zajmuje się prawem cywilnym i morskim, w szczególności morską energetyką wiatrową. Doktorant Uniwersytetu Szczecińskiego, prowadzi badania nad umowami w tej branży. Z zespołem Zbroja Adwokaci od 2023. Czytaj więcej

Potrzebujesz
wsparcia
w tym temacie?

Skorzystaj z naszego doświadczenia.
Skontaktuj się z nami.

Skontaktuj się

Pozostałe publikacje

Komu przeszkadza przechodzenie na „ty”?

Kariera / 6 lutego 2026

Komu przeszkadza przechodzenie na „ty”?

Zaliczenie wydatków na nabycie i utrzymanie jachtu do kosztów uzyskania przychodów 

Publikacje / 4 lutego 2026 / Jachting

Zaliczenie wydatków na nabycie i utrzymanie jachtu do kosztów uzyskania przychodów 

Multihull – wschodząca gwiazda na rynku jachtowym 

Publikacje / 21 stycznia 2026 / Jachting

Multihull – wschodząca gwiazda na rynku jachtowym 

Dlaczego klient nie może się błąkać po kancelarii

Kariera / 20 stycznia 2026

Dlaczego klient nie może się błąkać po kancelarii
Więcej publikacji